Listy do Redakcji część 2

Grafika autorstwa Artura Urbana zamieszczona na Facebooku. Dzięki uprzejmości Autora


LISTOWNA OPOWIEŚĆ O PEWNYM CZASOPIŚMIE. CIĄG DALSZY*
Listy do Redakcji po 15 X 2018

MARCIN DĄBROWSKI, Wydział Polonistyki UW X 2019

Szanowni i Drodzy Państwo!
„Dziwny jest ten świat” — jak śpiewał przed laty Czesław Niemen; „Jesteśmy dziećmi epoki / epoka jest polityczna […]” — pisała Wisława Szymborska.
„Zeszyty Literackie” zostały wymyślone/stworzone przez grono wyjątkowych ludzi w „epoce politycznej”; od samego początku starają się być wierne zasadom dobrego, rzetelnego dziennikarstwa. Ale to więcej niż po prostu dziennikarstwo — to wielka praca nad każdym z tekstów, to poruszanie tematów ważkich i ważnych (nie tylko tu i teraz, ale i w bliższej czy dalszej przyszłości), to wreszcie świetny zespół Autorów i Redaktorów oddanych swojej pracy (co dziś wcale nie takie częste).
Pewnie w dzisiejszym świecie, niestety, niewielu decydentom bliskie są takie przymioty dziennikarstwa kulturalnego. Ale, proszę mi wierzyć, wielu jest tych, którym na „Zeszytach” zależy.
Pragnę zaprosić Państwa do wspólnego świętowania historii i współczesności „Zeszytów Literackich”.
Chciałbym zorganizować na Wydziale Polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego (najprawdopodobniej w sali biblioteki wydziałowej) popołudnie/wieczór z „Zeszytami”. Mam w planie zaprosić studentów warszawskiej polonistyki, ale także pracowników naukowych i, być może, również osoby związane nicią sympatii z Redakcją.
Dla niektórych studentów będzie to, jak mi się wydaje — niestety! — pierwsze spotkanie z czasopismem; ale, mam nadzieję, dla wielu — okazja do spotkania i porozmawiania o „Zeszytach”, ich misji, autorach, historii, chwilach trudnych, istotnych i pięknych.
Zależałoby mi na tym, aby podczas tego wieczoru w spotkaniu wzięli udział m.in. Redaktorzy: pani Barbara Toruńczyk i pan Marek Zagańczyk.
Mam w planie także — przed i po spotkaniu — kiermasz wydawnictw „ZL”, już to książek — tych dawniejszych i tych nowych, już to numerów „ZL”. To, oczywiście, we współpracy z życzliwą nam zawsze panią Jolantą Lesińską.
A może byłaby to okazja do promocji kolejnego, 144. numeru „Zeszytów” (który, o ile wiem, zaplanowany jest na grudzień).
Ze swojej strony mogę obiecać promocję spotkania w mediach społecznościowych, na terenie Uczelni i „pocztą pantoflową”.
Możliwe terminy takiego wieczoru to np. 12, 13 lub 14 grudnia […]
Będę wdzięczny za odpowiedź z sygnałem, czy byliby Państwo zainteresowani takim pomysłem. Z wyrazami szacunku.

 


ARTUR URBAN
, Wrocław 9 XI 2018

Przez ostatnie trzy lata regularnie czytałem kolejne numery „Zeszytów Literackich”, za każdym razem odnajdując w nich nieznane mi życiorysy, zdarzenia, utwory. Chociaż moje spotkania z czasopismem zaczęły się, kiedy byłem już studentem, miałem wrażenie, że to „Zeszyty Literackie” są moim pierwszym elementarzem kultury polskiej i europejskiej. Każdy z tuzina numerów, które miałem przyjemność co kwartał kupować, jest bezcennym zbiorem ludzkiej myśli, spojrzeniem na świat obejmującym całą jego przestrzeń i historię. Mogę tylko czuć zazdrość wobec osób, które miały okazję czerpać z „Zeszytów” dłużej ode mnie, nie przez trzy lata, a przez trzy dekady.
Czytając „Zeszyty”, czułem łączność z ich autorami i ludźmi, których w swoich tekstach ukazywali. Wielką satysfakcję przynosił mi fakt, że z każdym kolejnym numerem rosła liczba odniesień, które już rozpoznawałem. Myślę, że „Zeszyty” są najwyższej jakości przewodnikiem po krainie kultury. Ukazując czytelnikowi wycinek miejsca wartego poznania — ilustrując go fragmentem prozy albo eseistycznymi wskazówkami doświadczonego podróżnika — zachęcają do samodzielnego zwiedzania, przekonania się na własne oczy, odkrycia tego, czego jeszcze nikt nie widział.
Ze smutkiem przyjąłem wieść o planowanym końcu „Zeszytów”. Trudno było mi się pogodzić z tym, że mój — tak niedawno przecież nabyty — zwyczaj kwartalnego oczekiwania na nowy numer czasopisma, zostanie nagle przerwany. Widząc, że nie jestem odosobniony w tym uczuciu, bo ludzi takich jak ja jest znacznie więcej, stworzyłem internetowe wydarzenie „Ocalmy Zeszyty Literackie”. Szybko przekonałem się, że był to dobry pomysł. Czytelnicy „Zeszytów” nie chcą pozwolić, aby pismo zniknęło. Rozpowszechniając informację o potrzebie ocalenia, sprawili, że stała się ona słyszalna i dyskutowana. „Zeszyty” nie odejdą w ciszy. Inicjatywa zaowocowała apelem do instytucji publicznych, pod którym podpisało się niemal tysiąc osób. Niech o jakości „Zeszytów Literackich” świadczy to, jak liczne i oddane grono przyjaciół zebrało się wokół nich przez lata.
Wojciech Karpiński wspominał, że w okresie poprzedzającym powstanie „Zeszytów”, to znaczy po wprowadzeniu w Polsce stanu wojennego, usłyszał od Czesława Miłosza: „Trzeba wydawać pisma, to jest forma przetrwania w momencie zagrożenia”. Nie jesteśmy w bezpośrednim zagrożeniu, ale znamy problemy, z jakimi mierzy się współczesna kultura. Czy możemy sobie pozwolić na utratę kolejnego jej przyczółku? Pierwszy numer „Zeszytów” ukazał się kilkanaście lat przed moim urodzeniem. Początkowo służyły one przetrwaniu, potem odrodzeniu. Chciałbym, żeby mogło z nich czerpać również moje pokolenie. Drogowskaz niezmiennie wskazujący wszystko to, co godne uwagi i wartościowe, nigdy nie przestanie być potrzebny.
Krytycy zarzucają „Zeszytom” staroświeckość, przywiązanie do tych samych tematów i nazwisk: Czapski, Hertz, Miłosz… Byłbym w stanie zrozumieć takie opinie, gdyby kierowano je pod adresem któregoś z kolei czasopisma poruszającego taki sam zakres tematyczny. Sytuacji, w której znika jedyne pismo twórczo eksplorujące jeden z najistotniejszych obszarów polskiej kultury, nie można uznać za coś innego niż po prostu klęskę.

 

JANUSZ MAJCHEREK, Warszawa 18 XI 2018

Droga Basiu, piszę, żeby Cię zapewnić, że plany Teatru Polskiego wobec Zeszytów Literackich są aktualne i pracuję nad kształtem wydarzenia. Chciałbym, żeby to nie była „akademia”, lecz rodzaj hommage o integralnym charakterze artystycznym. Stąd mój pomysł, by użyć w scenariuszu bloki korespondencji publikowanej w „ZL”, ponieważ pozwala to rozpisać listy na głosy/postaci, stworzyć strukturę dramaturgiczną i elementy inscenizacji, tak jak to wiele razy robiliśmy w naszym cyklu „Listy w Polskim”. Ja to sobie będę teraz układał z rzeczy wydrukowanych, także w Waszych książkach, ale mam pytanie: czy dysponujesz listami do Ciebie/redakcji, które nie ukazały się druku, a mogłyby zostać użyte? Być może przydałyby mi się jako swoiste interludia (obok paru kluczowych wierszy, które chciałbym wykorzystać). Marzyłoby mi się też wykorzystanie pieśni Schuberta w tłumaczeniu Barańczaka i wykonaniu Koniecznego / Napierały — o ile dotrę do nagrania. Ze względu na Andrzeja [Seweryna], którego obecność jest nieodzowna, przewidujemy termin w pierwszej połowie lutego. […]

 

MAJA KOMOROWSKA, Warszawa 5 XII 2018 

Drodzy – Basiu, Marku, Mikołaju, Cała Redakcjo!
To jest list, który chciałam napisać od razu po przeczytaniu wywiadu z Tobą, Basiu [zob. Trzydzieści sześć lat. Z Barbarą Toruńczyk rozmawia Krzysztof Umiński]. Wierzę, że on przetrwa, bo jest wspaniałym świadectwem historii Zeszytów Literackich i Twojej, Basiu, od samego początku pewności i wiary, że nie można inaczej. Że tak trzeba. Była w tym absolutna desperacja. Może dzięki niej udało Ci się tyle lat – trzydzieści sześć – tworzyć to pismo. Nigdy nie obniżyłaś lotów. Nie zmieniłaś formy. Tak bardzo się do niej przywiązaliśmy. Skupiałaś najwybitniejszych pisarzy, poetów, twórców. To, prawda, w jakimś sensie Zeszyty są elitarne, ale przecież o to właśnie chodzi. One czytelnika, pewnie i Autorów, jakby podnoszą. Wzbudzają potrzebę, żeby sięgać dalej, wyżej, myśleć głębiej. To jest niezbędne dla rozwoju kultury, państwa, narodu. Postawiliście wysoko poprzeczkę i to dobrze, że trzeba było do niej sięgać. Byliście intelektualnie bezkompromisowi. Wasze trwanie dawało poczucie bezpieczeństwa, że niezależnie od okoliczności, od różnych niepokojów społecznych czy politycznych, jesteście. I dla nas stanowicie autorytet, którego tak bardzo zawsze potrzeba – dziś szczególnie. Trudno uwierzyć, nie można uwierzyć, że to dzieło zostaje przerwane. Skreślone. Bez żadnych przesłanek. Dla jakiejś krótkowzrocznej wizji. To się kojarzy z barbarzyństwem. To, co piękne, wspaniałe zniszczyć, odsunąć, najlepiej zapomnieć.
Basiu, z taką mądrością, wiedzą i taktem pochylałaś się nad twórcami. Masz wspaniałą umiejętność i intuicję wyboru najwybitniejszych, najciekawszych. Tych, którzy nie poddali się modzie i czasowi.
Drodzy, nie udało nam się uratować Waszej misji. Tak żal, że nikt z nas, kochających Zeszyty, nie ma takich możliwości, by je uratować. Ale nie tracę nadziei. Dopóki jesteście jako Zespół i my wokoło, Czytelnicy, wszystko jest jeszcze możliwe.

 

PAWEŁ MIKOŁAJCZYK, Wrocław 12 XII 2018

Dzień dobry, Nie wiem jak zacząć, bo zwykle słowa w takich sytuacjach utykają w gardle, a w tym przypadku na klawiaturze. Zacznę więc od podziękowań. Za te kilkanaście lat mojej przygody z Zeszytami Literackimi i ogromną pomoc z Państwa strony w zdobywaniu archiwalnych numerów, dzięki czemu udało mi się zgromadzić wszystkie wydania od 1 do 143, niektóre także w formie elektronicznej. Dziękuję także za dwumetrową półkę książek Wydanych przez „ZL”. I za wszystkie inne książki i autorów, do których trafiłem dzięki „Zeszytom”. Ostatnimi miesiącami nie byłem w stanie śledzić zbyt dokładnie wydarzeń, ale docierały do mnie informacje o kłopotach. Bardzo żałuję, że nie mogłem się finansowo przyczynić do pomocy i że niestety zakup czasopisma i książek to za mało. Na ten moment już zaczynam odczuwać pewną pustkę, bo pierwszy raz od lat nie widzieliśmy się, choćby przelotnie, na Wrocławskich Promocjach Dobrej Książki. Dlatego tym bardziej nie mogę się doczekać lektury numeru 144, tak że chyba co dzień zaglądam do Empiku czy już jest i na stronę Publio – po e˗wydanie. Będzie ona słodko˗gorzka, ale wierzę głęboko, że słodycz przeważy.
I wierzę, że to jednak nie koniec. Może przymusowa przerwa, ale że się uda w przyszłości wrócić do „Zeszytów”. Nie mam pojęcia, jak to technicznie zrealizować, ale wierzę w cuda i dobre zakończenia i dlatego pozostanę dobrej myśli, pełen nadziei na ponowne spotkanie z lekturą „Zeszytów”.
Jeszcze raz pragnę wyrazić ogromny żal z zaistniałej sytuacji, żal i wstyd, że jako czytelnik nie zrobiłem za wiele, żeby pomóc. Ale wyrażam jeszcze większą przeogromną wdzięczność.
I zapewniam, że wszystkie dobre wspomnienia związane z „Zeszytami” pozostaną w mojej pamięci, i już się cieszę, na myśl, że w przyszłości archiwalne numery będą przeglądały moje dzieci i na pewno znajdą dla siebie coś ciekawego, tak jak ja czytając teraz na przykład numery z lat 80-tych XX wieku.
Życzę wszystkim Państwu w Redakcji wszystkiego najlepszego i głęboko wierzę, że uda nam się na niwie „czytelniczej” jeszcze spotkać!
Serdecznie pozdrawiam

 

PRZEMYSŁAW PIOTR KLONOWSKI, Londyn, Wielka Brytania 13 XII 2018

Bardzo dziękuję za zaproszenie. Gdybym był w Polsce, na pewno byłbym obecny na tym bardzo ważnym dla mnie spotkaniu z Państwem. Niestety do 17 grudnia muszę być w Londynie. Jednak duchem będę dziś obecny przy „Zeszytach Literackich”. Powiadomiłem kilkoro przyjaciół i jestem pewien, że oni przybędą na dzisiejsze spotkanie.
Eh… chciałoby się tyle powiedzieć. Bardzo przeżywam całą tę sytuację. Podejrzewam, że mieliście Państwo wiele koncepcji na próbę ocalenia „Zeszytów”. Jak i również wielu doradców. Może była i taka, by z „Zeszytów” na czas kryzysu uczynić przynajmniej rocznik.
W Londynie pierwsze przymrozki, poranki coraz bielsze.
Dzisiejszego popołudnia jestem z Państwem i „Zeszytami Literackimi”.
Zawsze będę wdzięczny, Przemysław Klonowski

 

ARTUR URBAN, Wrocław 16 XII 2018

Podziękowania dla „Zeszytów”
Szanowna Redakcjo „Zeszytów Literackich”, chciałbym z całego serca podziękować za to, w jak wspaniały sposób mnie Państwo u siebie przyjęli. Jestem onieśmielony dobrocią jaką mi Państwo okazali. Niezmiernie się cieszę, że mogłem Państwa poznać i przekonać się, jacy wyjątkowi ludzie tworzą moje ulubione pismo. Pozdrawiam serdecznie i mam nadzieję, że jeszcze się zobaczymy.

 

LUCYNA GEBERT, Rzym, Włochy 17 XII 2018

Kochana Basiu, dawno już się nie słyszymy, wokół niewesoło, a do tego „Zeszyty” przestają wychodzić. Chciałam Ci przekazać, że okropnie mi smutno z tego powodu — stoją u mnie na półce wszystkie przez Ciebie wydane numery, brak ich będzie…
Podpisywałam petycje, zrobiłam prenumeratę przyjaciół, gotowa byłam przyłączyć się do zbiórki facebookowej, ale widzę, że wszystko na nic.
W każdym razie chciałam Ci podziękować za Twoją wspaniałą pracę i za lata wspaniałego pisma, którego lektura umilała mi życie i wzbogacała duchowo.

 

ARTUR URBAN, Wrocław 18 XII 2018

Szanowna Pani Barbaro, rozmawiałem z Maciejem Libichem na temat ewentualnego przeniesienia się „Zeszytów” do Internetu. Podobnie jak ja, uważa, że to dobry pomysł i oferuje swoje pełne zaangażowanie w jego realizacji. […]
Ja oczywiście również podtrzymuję swoją chęć pomocy i zaangażowania. Mogą Państwo liczyć w pełni na nas dwóch.

 

PRZEMYSŁAW PIOTR KLONOWSKI, 20 XII 2019

W samolocie z Marrakeszu czytam ostatni, pożegnalny numer „Zeszytów Literackich”. Dziwnie tak, wśród białych chmur brzmi kilka słów pożegnania skreślone przez Barbarę Toruńczyk, otwierające ten 144 numer. Po nim słowa podziękowań, pożegnań, niepowodzeń: współpracowników i czytelników. W tym list ode mnie. Jest też słowo od Zuka. Nie potrafię jeszcze zdefiniować stanu emocji, który stał się moim doświadczeniem. Tu, w zawieszeniu nad warstwami chmur, skąpany w słońcu. Dziwne to pożegnanie „Zeszytów Literackich”. Tutaj, w tym miejscu. Tak jak pierwszy numer, który zakupiłem 26 lat temu, teraz ten ostatni odbywa ze mną podróż. Z numerem 39 „Zeszytów” podróżowałem po Prowansji. 26 lat później z numerem 144 (ostatnim), lecę dosłownie nad Prowansją.
W tym wydaniu wspaniały fragment dziennika Harry Kesslera, który porwał mnie natychmiast. Opis słynnego balu na barce w Paryżu. Eh… szkoda, że Misia Sert zniszczyła te listy od Prousta. W Londynie przy okazji wizyt w National Gallery zawsze wpadam do niej na chwilę. Lubię ten jej portret z pucołowatą buzią i charakterystycznym kokiem, namalowany przez Renoira. Wówczas chyba była już panią Edwards.
Droga Pani,
z tego pięknego miejsca podróży, chciałem podziękować Pani i Pani kolegom redakcyjnym za zamieszczenie listu ode mnie i fragmentów z dziennika w 144 numerze „Zeszytów”. To dla mnie bardzo ważne wyróżnienie. Wielki honor znaleźć się pośród tylu wspaniałych nazwisk, które przez lata czytałem. Dziękuję.
Pewnie tu, na górze, to dobre miejsce na czytanie „Zeszytów Literackich”. Tym bardziej, że uwielbiam podróżować samolotem. Podczas lotu czuje się zupełnie wolny, prawdziwie odpoczywam. Nie ciąży na mnie żadna odpowiedzialność. Tu, ponad chmurami, zwyczajnie nic nie mogę. Mogę jedynie spokojnie czytać, czytać „Zeszyty Literackie”. I chociaż to ostatni – pożegnalny numer, jest we mnie jakaś nadzieja, którą rozświetla blask słońca wlewający się do kabiny przez rząd małych eliptycznych okien. Do „Zeszytów” zawsze wracam, odczytuję po raz wtóry, i jeszcze kolejne razy. I tak będzie nadal. „Zeszyty” od początku były dla mnie jak dom.
Do domu zawsze się wraca.
Dziękuję i przesyłam serdeczności,

 

WŁODZIMIERZ MIRSKI, Gorzów Wielkopolski 20 XII 2018

Droga Redakcjo, Drogie Wydawnictwo! JA, stary człowiek i może jeszcze czytać, a to dla niego całe życie. Dlatego bardzo serdecznie dziękuję za to systematyczne intelektualne wzbogacenie. Pani Barbarze Toruńczyk wielkie słowa uznania za staranny wybór materiału do każdego numeru. Żal „ZL”, że ma ich nie być, ale największy szacunek za odejście z honorem. Czasem tak jest lepiej, aniżeli kłaniać się parweniuszom i wątpliwej „jakości” władzom. Czytam w 144 („44” też coś znaczy) numerze liczne podziękowania. Czytam i ryczę, nie mogąc uwierzyć, że koniec „ZL” ma być prawdą. Jeszcze raz dziękuję i z wielkim żalem nie staram się ostatecznie jeszcze żegnać. Z szacunkiem pozdrawiam.

 

MARIA BŁASIŃSKA-MORAWIEC, Łódź 21 XII 2018

Witam, odwzajemniam Wasze życzenia. Wiersz Josifa Brodskiego ma charakter uniwersalny*, jak każde ponadczasowe arcydzieło. Oby j a k  n a j – s z y b c i e j wydarzył się cud powrotu „ZL” z „uśpienia” do kontynuacji dzieła zapoznawania nas z nowymi, kapitalnymi publikacjami, bez których – przynajmniej moje życie – będzie smutne i jałowe. To Wam zawdzięczam ubogacające mnie intelektualnie odkrycia/kontakty/obcowanie z Pawłem Muratowem, Tomasem Venclovą (kiedyś ktoś musi się zawalczyć o Nobla dla Niego – jeśli nie Wy, to kto?), Czesławem Miłoszem, Ewą Bieńkowską, Barbarą Toruńczyk, Markiem Zagańczykiem, Zbigniewem Herbertem, Stanisławem Barańczakiem, a ostatnio także Roberto Salvadorim, i tyloma innymi Geniuszami. Bardzo dziękuję za krótkie chwile spędzone w redakcji przy okazji moich wypraw do stolicy. Obym jak najszybciej mogła znowu wrócić do Was, serdecznie pozdrawiam.

*„Im potężniejsza jest Heroda władza,
tym większa pewność, że cud się wydarzy.
W tej zależności, trwałej niewzruszenie,
ma swój mechanizm Boże Narodzenie”.
Josif Brodski, 24 grudnia 1917 roku, fragm., tłum. Stanisław Barańczak

 

HENRYK KAŹMIERCZAK, Bydgoszcz 22 XII 2018

Wielce Szanowna Pani Redaktor, Może zorganizować zbiórkę środków finansowych wśród czytelników w tak kryzysowej dla Wydawnictwa sytuacji. Sądzę, że w obliczu takiej inicjatywy Urząd Ministra Kultury również podejmie działania wspierające. Z wyrazami szacunku.

 

WOJCIECH KARPIŃSKI, Paryż, Francja 22 XII 2018

Dostałem właśnie ostatni numer „ZL”. Jest znakomity, doskonale skomponowany właśnie jako Pożegnanie — a zarazem jako wzmocnienie i uświetnienie 36 lat Twojego dzieła. To jest najlepsza obrona Twego dokonania przed nieuchronnie niszczycielską robotą Czasu i przed niestety też nieuniknioną ludzką głupotą i ślepotą na wartości duchowe: nadanie im dodatkowego wymiaru — mitycznego. To jest w Twoim mądrym i spokojnym Pożegnaniu, to jest w ładnym podziękowaniu złożonym Tobie przez Przemysława Klonowskiego za ten moment, gdy zamarzyłaś sobie pismo i doprowadziłaś do jego powstania, tak jest w błyskotliwym Rozdziale 6 Macieja Miłkowskiego, tak jest w każdym prawie tekście tego numeru, który układa się w znakomitą Symfonię o „ZL”. Dziękuję.

 

ALICJA ROSÉ, Warszawa 23 XII 2018

Droga Pani Barbaro, dotarł do mnie ostatni (??) (nie, nadal nie mogę w to uwierzyć) numer „ZL”, jak zwykle wspaniały, nie mogę się oderwać. Byłam na spotkaniu w bibliotece polonistycznej (UW). Nie mogłam zostać do końca, żałuję. Ale cieszę się, że choć chwilę mogłam posłuchać, jak Maja Komorowska czyta wiersze poetów, które nie, wcale się nie zużywają. Proszę nie tracić nadziei, niech Święta natchną i zdarzą się słodkie niespodzianki w nowym 2019 roku. Serdeczności dla Pani i dla Roberto.

 

MICHAŁ PIĘTNIEWICZ, Kraków 23 XII 2018

Szanowni Państwo, serdeczne dzięki i Bóg zapłać za dotychczasową Państwa działalność i pomoc. Bardzo żałuję, że nie mogę już tego wiersza zaproponować „Zeszytom Literackim”. Wszystkiego dobrego, dużo zdrowia, pomyślności, radości z Bożego Narodzenia.

 

ULA i JAREK GÓRSCY, Gdańsk 23 XII 2018

Szanowni Państwo, Dzisiaj chciałem zapłacić za prenumeratę „Zeszytów” na kolejny rok (nawet nie pamiętam, kiedy zaczęliśmy je zamawiać) i zorientowałem się, że „Zeszyty” są zamykane. Jesteśmy z Żoną zdumieni i zszokowani. Jak to możliwe, że Żona (sekretarka) i ja (pracownik wydziału budownictwa Politechniki Gdańskiej, a więc „ograniczony technokrata”) czytaliśmy z ogromnym zainteresowaniem „Zeszyty”, a rzesza „naukowców” — humanistów, „nauczycieli” i „inteligentów” nie? Gwałtownie kończy się jakaś epoka. To są straty już nie do odrobienia. Zmiana mentalności „Narodu” jest chyba tak samo szybka jak zmiana klimatu. Dziękujemy Redakcji za wszystkie wspólne lata. Najlepsze życzenia Świąteczne i Noworoczne.

 

KRZYSZTOF APT, Amsterdam, Holandia 24 XII 2018

Droga Basiu, […] Czekam na ostatni numer „Zeszytów” z łezką w oku. „Zeszyty” zmieniły nie tylko Twoje życie, ale też życie duchowe wielu ich czytelników. Możesz być dumna z tego, co stworzyłaś.

 

TERESA WOROWSKA, Budapeszt, Węgry 24 XII 2018

Droga Pani Barbaro, przede wszystkich chciałam Pani bardzo, bardzo podziękować za to, że przed laty, po przeczytaniu pierwszego Dziennika Sándora Máraiego nawiązała Pani ze mną kontakt i zaprosiła do współpracy z „Zeszytami Literackimi”. To było dla mnie wyróżnienie i wielka radość, że ten autor węgierski — a także z czasem inni — będą się mogli ukazywać na łamach znakomitego pisma literackiego. I na dodatek w doborowym towarzystwie.
W minionych latach na łamach „Zeszytów” można było przeczytać ważne, nieznane dotąd utwory autorów węgierskich (przekładane również przez moich wychowanków), był numer poświęcony Sándorowi Máraiemu, był numer Budapesztu, było W podróży — za to wszystko jestem bardzo wdzięczna Pani i całej Redakcji. Dziękuję też za pełne uznania i otuchy słowa, które listownie kilkakroć otrzymałam od Pani. One miały i mają dla mnie znaczenie, bo żyję z dala od środowiska literackiego, i z tej perspektywy inaczej, może z mniejszą pewnością siebie ocenia się własne dokonania. Márai w 75 roku napisał na przykład: „Moje książki na półce. Pięćdziesiąt czy więcej tomów. Może pozostanie z nich kilka stronic. Może. I pewnie raczej jako znak niż żywe dzieło”. Jak bardzo się pomylił! Na szczęście dla nas. Właśnie wykańczam czwarty, przedostatni tom. Jesienią miałam spotkanie z czytelnikami w Krakowie, a teraz niedawno we Wrocławiu, i znów przekonałam się, że Márai ma w Polsce wielu wiernych czytelników. Życzę Pani i całej Redakcji pogodnych, spokojnych świąt i pozostaję z wdzięcznością za całą dotychczasową współpracę — Teresa Worowska

 

STANISŁAW KSIĘŻNIAKIEWICZ, Gorzów Wielkopolski 24 XII 2018

Dziękuję za życzenia. Odwzajemniam! Nie mogę się pogodzić, że już nie otrzymam nowego numeru kwartalnika. Zawartość zawsze przepyszna. Zawsze miły w dotyku każdy tomik. Pozostaje tylko powrócić do poprzednich roczników, których wiele posiadam w swoim zbiorze. Pozdrawiam cała Redakcję! CZY NIC SIĘ NIE DA ZROBIĆ?


MICHAŁ PILAWSKI
, Miechów-Warszawa, Boże Narodzenie 2018

Szanowna Pani Barbaro, droga Redakcjo, Pomimo radości z narodzin Zbawiciela, tegoroczne Święta dla was i Nas – Czytelników będą zaprawione nutą smutku i goryczy. Lecz wbrew temu jest n a d z i e j a, zgodnie ze słowami Josifa Brodskiego, które co roku od was dostaję i które wam odsyłam: Pustka. Lecz sama myśl o niej sprowadza światełko znikąd. I światłość się jarzy.

„Im potężniejsza jest Heroda władza,
tym większa pewność, że cud się wydarzy.
W tej zależności, trwałej niewzruszenie,
ma swój mechanizm Boże Narodzenie”.
Josif Brodski, 24 grudnia 1917 roku, fragm., tłum. Stanisław Barańczak

Dobrych Świąt i dobrego Nowego Roku! Dziękuję za światło literatury!

 

TOMASZ FIAŁKOWSKI, Kraków 25 XII 2018

Barbara Toruńczyk, Marek Zagańczyk, Mikołaj Nowak-Rogoziński — kochamy Was!!!

 

KAROL MODZELEWSKI, Warszawa 27 XII 2018

Basiu kochana, w same święta dzwonił do mnie stary przyjaciel z Jeleniej Góry, który przeczytał Wasz ostatni numer i w emocjach mówił, że naród nasz schodzi na psy, skoro nie potrafi podtrzymać CZEGOŚ TAK ISTOTNEGO jak „Zeszyty”. Przesyłam Ci tę wieść na otarcie łez i z wielkimi serdecznościami — Karol

 

RENATA GORCZYŃSKA, Gdynia 28 XII 2018

Kochana Basiu, chapeau bas za ostatni (nie wierzę!) numer i za 36 lat życia dla „Zeszytów”. Dziękuję za niezmiernie miły list. Może zaczniemy od początku w paryskim mieszkanku? Oby rok 2019 przyniósł Ci triumf ducha nad materią. Dla Roberta baci, Wasza Renata G.

 

HENRYK CITKO, Warszawa 28 XII 2018

Droga Barbaro, dopiero dzisiaj przyszła Twoja kartka i „Zeszyty” 144. Tak to już jest z przesyłkami przedświątecznymi. Wielkie dzięki za dobre słowa. Nie muszę Ci mówić, że spotkanie sprzed 28 lat, najpierw na Tiquetonne, potem na Jarry zapoczątkowało serię zdarzeń, które znacząco wpłynęły na mój los i na to, co dzisiaj robię. I jestem Ci bardzo wdzięczny i za same „Zeszyty”, z których mogłem czerpać to co wartościowe, i za Twoje zaufanie i przyjaźń. Z serdeczną pamięcią i życzeniami noworocznymi, także dla Roberto.

 

JANUSZ DEGLER, Wrocław 30 XII 2018

Drogi Panie Marku, czytam pożegnalny numer „Zeszytów Literackich” i coraz trudniej się pogodzić z tym, że to numer ostatni. To, że nie udało się uratować najlepszego pisma literackiego zapisze się jako wstydliwy fakt w naszej kulturze. Pozostaje tylko podziękować całemu Zespołowi za 144 numery i kilkadziesiąt książek, do których będzie się często powracać. Życzę, aby świadomość tego, czego dokonaliście i co wam zawdzięczamy, pozwoliła cieszyć się wyjątkowymi Świętami Bożego Narodzenia. Życzę wielu powodów do radości w całym Nowym Roku i spełnienia wszystkich planów.

 

DOROTA GACEK, Warszawa 30 XII 2018

Drogi Marku, dziękuję Tobie, pani Barbarze Toruńczyk, panu Mikołajowi i miłym paniom z Sekretariatu Redakcji za Waszą pracę, poświęcenie, wyobraźnię, mądrość, za wspaniałe numery „Zeszytów” (z moim ulubionym sebaldiańskim na czele), za inspirujące książki — dla mnie najważniejsza seria „Podróże” z książkami Maraiego, Bieńkowskiej, Fermora. Pięknie i owocnie służyliście Królestwu Literatury. I ta służba się nie kończy. Wierzę, że będzie trwać w innym miejscu, równie owocna i inspirująca. Trzymam za to mocno, mocno kciuki.

 

KLAUDIA ORLIŃSKA, Łódź 31 XII 2018

Kochane „Zeszyty”, Droga Redakcjo, przed świętami wyjęłam ze skrzynki 144 numer „Zeszytów Literackich”. Święta przy lekturze „ZL” były miłe, szkoda tylko, że już ostatnie takie. O zaprzestaniu działalności wydawnictwa słyszałam w październiku w radiowej Dwójce. Nie do końca wierzyłam w wiarygodność tej informacji, licząc, że to pomyłka. I potem znalazłam w skrzynce numer 144. Czy „ZL” przestały być potrzebne, a czytanie przestało być przyjemnym sposobem spędzania czasu? Najwyraźniej dalej zamierzamy radzić sobie bez literatury. I dlatego też nikt nie chciał wspomóc „Zeszytów”.
A co z niewydanymi książkami i nieodbytymi spotkaniami? Za te, które ujrzały światło dzienne, za spotkania, możliwości lektury i lekcje doboru książek, za literackie podróże, za uchylanie rąbków tajemnic listownej korespondencji
NAJSERDECZNIEJ DZIĘKUJĘ
Wierna czytelniczka „ZL”, tłumacz przysięgły języka niderlandzkiego i niemieckiego
Ps. Załączam życzenia dobrego Nowego 2019 Roku.

 

JANUSZ DRZEWUCKI, Warszawa 31 XII 2018

Pani Redaktor! Droga Basiu! Dosiego Roku! Tobie i Twoim bliskim. Przy okazji: dziękuję Ci za 144 numery „Zeszytów”. Załączam wiersz Iwaszkiewicza [Wieczór sylwestrowy], który w grudniu 1979 wyciąłem sobie z „Życia Literackiego”, a który potem ukazał się w 1980, już po śmierci Iwaszkiewicza, w tomiku Muzyka wieczorem. Janusz

 

ANDRZEJ i TERESA SZCZĘŚNIAK, Warszawa 1 I 2019

Droga Redakcjo „Zeszytów Literackich”, ponad 30 lat razem, pamiętamy pierwsze numery, jeszcze w podziemnych wydaniach, pamiętamy, jak przedruki paryskich „Zeszytów” kolportowaliśmy w Polsce. Potem tyle lat Waszej wspaniałej pracy, naszych lektur, spotkań, odwiedzin na Targach Książki…
I trzeba się rozstawać… Jak szkoda… Smutek…
Ale nic, drodzy nasi, „trzeba po życie sięgać nowe…” „nie zdoła ogień ani miecz powstrzymać myśli w biegu…”
Życzymy, by ten Nowy Rok dla Was, całej Redakcji, Zespołu, Autorów i Czytelników był dobry, lepszy niż ten, który już odchodzi.


LESZEK BUDREWICZ
, Wrocław I 2019

Szkoda „Zeszytów”. Dzięki za nie. Ale też: jedyne tego typu pismo, w którym nic nigdy nie udało mi się opublikować.

 

ADAM JANISCH, Berlin, Niemcy 7 I 2019

Droga Basiu, bardzo się ucieszyłem za egzemplarz — niestety ostatniego wydania „Zeszytów”, który Dorota mi przekazała. Serdecznie też dziękuję za dedykację. Przykro mi, że kończy się ten ogromny etap Twojej twórczości. Przez całe życie towarzyszył mi zbiór Doroty od czasu, jak biegałem wzdłuż regału przez długi korytarz jako dziecko aż do dziś, gdy odwiedzam rodziców. Zawsze ten zbiór też pod względem wizualnym na mnie robił wrażenie. Wiem, że Dorota jest bardzo dumna z tego, że ma wszystkie wydania.
Ściskam mocno i pozdrów proszę też serdecznie Marka Zagańczyka […] Adaś [Adam Janisch producer / director]

 

ANDRZEJ BRZEZIECKI, Kraków 9 I 2019

Szanowna Barbaro, z Nowym Rokiem! Mam prośbę-pytanie, czy byłabyś chętna napisać do „Nowej Europy Wschodniej” tekst / esej o wschodnich pisarzach, z jakimi się zetknęłaś i jacy byli w orbicie „Zeszytów Literackich”. Co nam dają, po co ich czytać? Właściwie to zakładam dużą dowolność — po prostu byłoby mi bardzo miło, gdybyś zagościła u nas na łamach. Ew. wywiad z Tobą […]?

 

MERCEDES MONMANY DE LA TORRE (tłum. Katarzyna Skórska), Barcelona, Hiszpania 9 I 2019

Droga Barbaro,
przepraszam, ale dopiero dziś otrzymałam egzemplarz Waszego wspaniałego czasopisma [autorski egzemplarz nr 144 – przyp. Red.]. Bardzo dziękuję za wysyłkę i za to, że mogłam uczestniczyć w tym melancholijnym hołdzie, jakże pełnym szczerego szacunku.
Zawsze darzyłam wielkim szacunkiem, głęboką miłością i podziwem dobre pisma literackie. Współpracowałam z nimi od dziewiętnastego roku życia i dla mnie – niezależnie od kraju czy języka – ich znikanie jest za każdym razem prawdziwą tragedią, gdyż są szalenie ważne dla historii.
Mam nadzieję, Barbaro, że nie jest to ostateczne zniknięcie.
Nieprzerwanie jestem optymistką i według mnie zawsze może zaistnieć drugie życie dla dobrych „historycznych” czasopism.
Dwa dni temu pisałam do bliskiego przyjaciela, katalońskiego intelektualisty i znanego nie-nacjonalisty, Valentíego Puiga, redaktora naczelnego znakomitego czasopisma, które ostatnio również zniknęło.
Valentí odpisał mi z prostotą: „Mercedes, dziś największym wrogiem jest przeciętność”.
To prawda, przeciętność i trudności finansowe, wszystko razem.
Ściskam Cię, Barbaro, i życzę dobrego roku Tobie i Robertowi!
Mam nadzieję, że spotkamy się w marcu, wybieram się do Polski z okazji Nagrody Herberta (będę od 8 do 12 marca).

 

TADEUSZ KLIMOWICZ, Wrocław 10 I 2019

Szanowna Pani, czułem się zaszczycony możliwością publikacji w „Zeszytach” (w połowie lat dziewięćdziesiątych) tekstów jakoś tam dotyczących literatury rosyjskiej. Jest Pani od kilkudziesięciu lat jedną z bohaterek mojej wyobraźni (literaturoznawczej) i teraz jest mi smutno – nie lubię pożegnań. Pozostał mi ten mail, taki valčík na rozloučenou. Z wyrazami szacunku.

 

JÓZEF HADUCH, 15 I 2019

Pani Barbaro, nie do wiary. Czy naprawdę „Zeszyty Literackie” nr 144, to jest już ostatni? Czy już nic nie da się zrobić? Dzięki za wszystko, z wszystkimi książkami na czele, Żywe cienie, Album Brodnickie, Rachunki włóczęgi, Obrazy Włoch, Wyrwane strony, Rozmowy w Maisons-Laffitte 1981
A może jednak po czasie uda się powrócić.

 

ADAM SZCZUCIŃSKI, Poznań 19 I 2019

Brodski z ostatniego numeru „ZL” (144):

 

ANNA PIWKOWSKA, Warszawa 19 I 2019

To słowa jednego z najmłodszych może czytelników „Zeszytów Literackich” [w odpowiedzi na krytykę Seweryna Blumsztajna i Ewy Milewicz, zob. Stanisław Zasada, Komandoska kończy walkę]: „Mocno mnie niepokoi mówienie o tekstach publikowanych w «Zeszytach», że są «zbyt trudne w odbiorze», «zbyt wysublimowane». Trudno pisać o kulturze i sztuce bez korzystania z pewnego zbioru odniesień, motywów, zdarzeń. Zbioru, który powinien zostać przyswojony przez każdego maturzystę żeby móc zdać egzamin z j. polskiego. Nie mówimy przecież tutaj o hermetycznych tekstach zrozumiałych wyłącznie dla wyspecjalizowanych badaczy literatury… A ponad wszystkim, jeżeli czytając natrafiam na coś czego nie znam, nie odkładam tekstu na bok psiocząc na autora, tylko mam świetną okazję, żeby dowiedzieć się czegoś na dany temat i na przyszłość już wiedzieć. To chyba zresztą cały sens tego wszystkiego?”. Artur Urban ­– DZIĘKUJĘ. Barbara Toruńczyk, Marek Zagańczyk, Mikołaj Nowak-Rogoziński ­– kiedy myślę, że Artur Urban jest młodszy od wielu moich absolwentów, którzy bywali także na spotkaniach „Zeszytów” to wiem, że dzieło „Zeszytów” jest taką „strzałą wypuszczoną w wieczność”.

 

CLAUDIO MAGRIS (tłum. Joanna Ugniewska), Triest, Włochy 22 I 2019

Droga, kochana Barbaro, Koniec pisma głęboko mnie przygnębił, to prawdziwa strata, dla mnie, ze względu na współpracę i przyjaźń która trwała przez wszystkie te lata i będzie z pewnością trwać nadal, a nawet się umocni w tych ciężkich czasach, których bolesną oznaką jest los „Zeszytów”. To ja powinienem Ci podziękować, wam podziękować – proszę zrób to w moim imieniu – za uwagę jaką mnie obdarzaliście, za braterską bliskość i prawdziwy dialog. Niezależnie od osobistych odczuć, tego, co pismo dla mnie znaczy, decyzja o jego niewydawaniu stanowi groźny znak czasów. Nigdy nie sądziłem, że może nastąpić podobna inwolucja, która zubaża nas wszystkich. Teraz należy stawić czoło sytuacji, bez patosu i bez słabości, prowadzić dalej naszą małą słuszną bitwę.
Ściskam Cię z wielką przyjaźnią i, mam nadzieję, do zobaczenia

 

JOANNA DOBROSZYCKI, Nowy Jork, Stany Zjednoczone 1 II 2019

Kochana Pani Basiu, Kochana Redakcjo! Jako dodatek do „opowieści listownej” przesyłam miły fragment, na który trafiłam przypadkowo, wziąwszy do ręki stary numer izraelskich „Konturów” (Tel Aviv 1994). Pisze pan Eleasar Feuerman, wspominając pana Ludwika Seidenmana. Tytuł wspomnienia Czarodziejska Góra: „Po kilku dniach zaprosił mnie pan C. (…) na kawę. Czekała mię jednak duża niespodzianka, z rodzaju takich jakie zdarzają się raczej rzadko (…). W pewnym momencie zjawił się także starszy nie znany mi pan. Pan Seidenman ujął mię już w pierwszym zdaniu, kiedy wymieniono nasze nazwiska. Był doskonale zorientowany w sprawach współczesnej literatury polskiej. W dalekim Nowym Jorku czytuje stale „Zeszyty Literackie” (wychodziły wtedy w Paryżu). I to do tego stopnia dokładnie, że (nie poinformowany uprzednio o moim autorstwie, ani w ogóle o tym, że param się piórem) pamiętał, w którym numerze ukazał się mój krótki tekst o Adolfie Rudnickim. Zapamiętał moje nazwisko, bo – jak mówił, zdziwiła go wspomniana w nocie biograficznej informacja, że autorem tekstu jest lekarz dermatolog. Pozdrawiam jak najserdeczniej.

 

TATIANA KOSINOWA, Petersburg, Rosja 12 II 2019

Droga Basiu, […] Jak się masz? Jak wy wszyscy? Co z „Zeszytami”? Ściskam mocno, Tania


ZAKHAR ISHOV
, Uppsala, Szwecja 11 III 2019

Droga Pani Barbaro, nazywam się Zakhar Ishov i Pani email dostałem od Tomasa Venclovy. Jestem badaczem dorobku Josepha Brodskiego i napisałem dwa doktoraty na jego temat. Obecnie piszę książkę Found In Translation: The English Poet Joseph Brodsky w oparciu o moją pierwszą pracę doktorską poświęconą Brodskiemu w przekładach angielskich. Druga dysertacja miała tytuł Brodski i Włochy. Tomas był moim promotorem. Może Pani znaleźć więcej informacji o mnie tutaj: https://zakattack.hcommons.org/
Obecnie pracuję nad nowym projektem badawczym o stosunku poezji i polityki w powojennej Europie Wschodniej. Tomas uświadomił mi, że Brodski aktywnie uczestniczył w tworzeniu „Zeszytów Literackich”. Bardzo chciałbym zbadać tę jego działalność. W ostatnim miesiącu byłem w Archiwum Beinecke w Yale i znalazłem oraz skopiowałem Pani listy do Venclovy z lat 1980.
Znam trochę polski, ale wciąż nie tyle dobrze, by je odczytać.
Bardzo chciałbym dowiedzieć się więcej o piśmie i jego historii. Myślę, że ta opowieść zasługuje na to, by była szeroko znana. Szczególnie dlatego, że, jak słyszałem, „Zeszyty Literackie” znalazły się ostatnio w trudnej sytuacji.

 

ANDRZEJ FRANASZEK, Kraków 13 III 2019

Basiu, chciałbym zapytać, do jakiego stopnia poważnie mówiłaś o tym artykule […] Jeśli poważnie, to o jakim terminie oraz objętości tekstu mówimy (zob. Andrzej Franaszek, Chciałbym mieć grób w Jeruzalem). Delikatnie mówiąc, czuję się dość nasycony tematem „ZH”, ale jest on na tyle ważki […], że jeśli będę znał konkrety, to je zrealizuję. Ściskam Cię czule ­– A.

 

ANIA TECHMAŃSKA, Detmold, Niemcy 27 III 2019

Szanowni Państwo, Basiu i Marku, Drodzy moi! Bardzo dziękuję za informację o Spotkaniu. Niestety dzieli nas 1000 kilometrów; niemniej jednak najserdeczniejsze myśli będą z Wami. Ściskam mocno, z niezmierną wdzięcznością za piękne, ważne i niezapomniane chwile z Wami i „Zeszytami”

 

ANNA PIWKOWSKA, Warszawa IV 2019

Basiu Kochana, tak było…
Dziękuję za wszystko!
Twoja Ania

Anna Piwkowska, Emilka Bojańczyk, Barbara Toruńczyk, Mikołaj Nowak-Rogoziński, Tomasz Łubieński (Targi Książki 18 V 2015)

 


ALICJA ZIELIŃSKA (ZIELIŃSKI)
, München, Niemcy 9 IV 2019

Drogie „Zeszyty Literackie”, Szanowna Redakcjo! Za każdym razem, kiedy przychodził nowy numer „ZL” było u nas święto w domu. A wczoraj przyszedł ostatni „Zeszyt”. I już więcej żaden nowy numer nie przyjdzie. Piszę te słowa ze łzami w oczach. Teraz będę czytać „ZL” od początku, a nazbierało się 100 numerów. Na szczęście pamięć jest ulotna, więc obiecuję sobie ciekawą lekturę.
Dziękuję najpiękniej i najserdeczniej za te wszystkie wspólne lata.
Kłaniam się Całej Redakcji i Wszystkim Współpracownikom „ZL”.
Wasza wierna i wdzięczna czytelniczka (i ciągle jeszcze trudno uwierzyć…)

 

SZYMON ŻUCHOWSKI, Warszawa 10 IV 2019

Pięć lat temu, 10 kwietnia 2014 odbyła się premiera Ars amandi, vita brevis, wyd. Fundacja Zeszytów Literackich. Spotkanie w Czułym Barbarzyńcy poprowadziła Zosia Król. Publiczność dopisała. Dostałem nawet prezent okolicznościowy w postaci małego krzyża wykonanego z brzozy, wiadomo, jakiego pochodzenia (Aneta). Parę chwil temu wyjąłem ze skrzynki na listy (ostatnią) przesyłkę z prenumeraty „Zeszytów Literackich”. To wykaz wszystkich tekstów opublikowanych w ciągu 36 lat istnienia pisma, które niedawno zmuszone było zakończyć działalność. Z jednej strony dorobek „ZL” jest niezrównany i należałoby się z niego tylko cieszyć, ale w takiej sytuacji to podsumowanie ma słodko-gorzki smak.
Pocieszające jest natomiast to, że Fundacja Zeszytów Literackich wciąż istnieje – jak na końcu wykazu zapowiada Barbara Toruńczyk – i planuje digitalizację drukowanych numerów oraz dalsze działania w sieci. Trzymam kciuki! (I zamieszczam dwa bliźniacze, choć niejednojajowe teksty z samego środka Ars amandi, vita brevis).

 

JIŘÍ GABRIEL, Otmuchów 11 IV 2019

Szanowni przyjaciele! Otrzymałem dziś zeszyt 2019 nr 1 i bardzo się ucieszyłem, że jednak 144 numer nie jest definitywnym końcem „ZL”.
Decyzja o kontynuacji ogłaszania na stronie internetowej „Zeszytów” kolejnych wspaniałych tekstów bardzo mnie ucieszyła. Nie jestem wprawdzie miłośnikiem wszystkiego rodzaju internetowych wydań książek lub czasopism, ale to znacznie lepsze od zupełnego braku „Zeszytów”. Od lat z radością otwierałem kolejne numery „ZL” i po ogłoszeniu ich końca pozostała pustka. Może w przyszłości poprawi się sytuacja tak, że będzie możliwość wydawać obok tekstów w internecie przynajmniej niektóre książki w papierowej wersji.
Póki co, życzę Wam wszystkim dużo zdrowia, sukcesów i mocnych nerwów. Z pozdrowieniami,

 

ALEKSANDRA i ANDRZEJ KRÓLOWIE, Poznań IV 2019

Szanowna Redakcjo, stało się jak się stało. Pozostaje nam bardzo Państwu podziękować za pracę, wszelkie starania, pokonywanie przeszkód, za „otwieranie oczu” na wiele spraw nieznanych. Za edukację rzec można, ale i za przyjemność czytania tekstów nieznanych, ukrytych, a zawsze ciekawych. Tyle lat, tyle ludzi, tyle książek… Z uszanowaniem i serdecznościami.

 

ADAM SZCZUCIŃSKI, Poznań 16 VI 2019

Kochana Basiu, w „ZL” 144 zamieściłaś rozmowę Renaty Gorczyńskiej z Miłoszem — rozmówcy wspominają wiersz Brodskiego Odyseusz do Telemacha, błędnie — wg mnie — przekonani, że wiersz powstał już w Ameryce. Lew Łosiew, biograf Brodskiego, wskazuje datę powstania utworu jako luty-marzec 1972 i sądzę, że się nie mylił. Przesyłam Tobie mój szkic, którego źródłem jest wspomniana wyżej rozmowa. Jeśli nie masz ochoty lub głowy do tego, to porzuć tekst w przepaściach e-mailowej skrzynki, tam będzie mu dobrze. […]

 

BARBARA TORUŃCZYK do ARTURA URBANA:

Drogi Panie, nadszedł czas, kiedy b. potrzebuję Pana rad i rozmowy. Chodzi o Internet. Budujemy stronę. Startować moglibyśmy już niebawem, ale uważam, że trzeba to poprzedzić rozległą informacją w Internecie na FB i pobudzeniem go. Liczyłabym na Pana […]. Nie mam nikogo, kto chciałby i umiałby zająć się intensywnie naszym FB, a to on powinien przyciągnąć i skierować na stronę www.zeszytyliterackie.pl i www.zeszytyliterackie.com w odpowiednim momencie… Co Pan teraz robi? Jakie ma plany? Gdyby był Pan w Warszawie! och, gdyby Pan tu był. Pozdrawiam serdecznie, Barbara

 

ARTUR URBAN, Wrocław 16 VI 2019

Droga Pani Barbaro, niezwykle się cieszę, że „Zeszyty” zaistnieją w Internecie! Bardzo mi też miło, że Pani o mnie pamięta. Niezmiennie oferuję swoją pomoc i pełne wsparcie we wszystkim, co tylko będzie potrzebne. Obecnie nadal poszukuję zajęcia i nie mam żadnych planów, jestem otwarty na wszystko… Będę czekał na telefon od Pani.

 

BOGDAN JAREMIN, Gdynia 23 V 2018

Droga Pani Barbaro, dziękuję za Pani miły list z 9 maja br. Oraz za gratulacje z powodu wydania My, chmury – a jeszcze bardziej cieszę się, że wiersze i ich forma sprawiły Pani przyjemność. Pochwała z Pani strony i miejsce na Pani biurku to więcej, niż niejedna recenzja. Jednocześnie informacje, jakie Pani przekazuje, wprawiły mnie w zdumienie, głęboki smutek, ale i buntowniczy nastrój – sprzeciw wobec możliwego zamknięcia edycji „ZL”.
Nie chcę przyjmować do wiadomości, że to w ogóle możliwe. Że tak zasłużone pismo dla kultury polskiej miałoby zniknąć z rynku, opuścić tych – nawet, jeśli niedostatecznie licznych – którzy z nim się zrośli, czytali od deski do deski, sprzeczali o prawo do różnych poglądów, choć wyznawali na ogół podobne wartości i oceny. Pozostając przez lata w kręgu czytelników, czasem autorów, nie mogę pozostawić tej informacji bez komentarza i – być może – rady.
Idea i pomysł wydawania „ZL”, profil, realizacja, są jedynie Pani zasługą, tym bardziej godną podkreślenia, że powstały w czasach gdy zarówno wolność wypowiedzi jak i realne możliwości zaistnienia na rynku, dotarcia do odbiorców – były znikome. A jednak się to Pani udało! – Czy mam uwierzyć, że dzisiaj nie jest możliwa kontynuacja, skoro nie wyczerpały się ani energia współpracowników, ani potrzeba manifestowania innych, niż oficjalnie dobrze notowane poglądy polityczne i wszechobecna, lecz bardzo płytka ideologia hucpy, ksenofobii i naszości?. „ZL” muszą być nadal przeciwwagą dla nich i alternatywą rzeczywistych wysokich wartości. Któż lepiej niż skupione wokół Pani środowisko jest jej nośnikiem? Pisze Pani o mizerii finansowej i niemożliwości pozyskania sponsorów, funduszy, dotacji.
Wokół Pani jest wiele osób mających dar przekonywania i umiejętności budowania relacji ze środowiskiem biznesowym, także polityków, posłów – wierzę, że nadal byłoby możliwe uzyskanie znaczących kwot od Polskiej Rady Biznesu i związanych z nią przedsiębiorców, z funduszu norweskiego, z dotacji od Ministra Kultury (o tym źródle piszę ze zrozumiałym wahaniem), od międzynarodowych fundacji wspierających społeczeństwo obywatelskie itp. […] Być może trzeba powołać/stworzyć (Międzynarodową) Fundację na rzecz wydawania „ZL” […]
Proszę mi wybaczyć, że ośmielam się o tym pisać i radzić, ale to właśnie i tylko wyraz buntu wobec groźby zniknięcia „ZL” także z mojego życia, zwykłego obywatela, czasem poety. Proszę dać sobie i nam szansę, Pani Barbaro, bardzo proszę nie poddawać się. Przepraszam za maszynową formę listu i proszę o przyjęcie wyrazów głębokiego szacunku i sympatii.
Ps. Moje inne wiersze na stronie Jareminiscencje: https://www.jaremin.com

 

PAWEŁ BEM, Warszawa 6 VI 2019

Droga Basiu, […] Niebywałe wieści. Nic o tym nie wiedziałem, szalenie się cieszę. Czy macie już jakiś termin nadsyłania tekstów? W tej chwili jestem w strasznym wirze […] Wolną głowę na pisanie będę miał zapewne dopiero w sierpniu… Naturalnie bardzo chciałbym uczestniczyć w tej rewolucji. Czy można wiedzieć, na kiedy planujecie premierę? Serdecznie Ci gratuluję!

 

 


*Inną część listów nawiązujących do sytuacji „Zeszytów Literackich” ogłosiliśmy w „ZL” 2018 nr 4/144, s. III˗XXVII, Listowna opowieść o pewnym czasopiśmie


Zobacz także
Listy do Redakcji „Zeszytów Literackich”, cz. 1
TOMASZ CYZ, Redaktor jest dość samotny – rozmowa z Barbarą Toruńczyk, Dwutygodnik nr 97-12/2012
KRZYSZTOF UMIŃSKI, Trzydzieści sześć lat – rozmowa z Barbarą Toruńczyk, Dwutygodnik nr 251-11/2018
PAWEŁ BRAVO, Pożegnanie królewny, „Tygodnik Powszechny”, nr 5/2019
MACIEJ LIBICH, List do redakcji „Gazety Wyborczej” 19.12.2018