WOJCIECH KARPIŃSKI, O Ścianie Wschodniej

W maju 2017 roku przejechałem tramwajem i przespacerowałem się wzdłuż Ściany Wschodniej. Szokiem był widok skrzyżowania Marszałkowskiej z Alejami Jerozolimskimi: Rotunda zrównana z ziemią, na miejscu Universalu dziura. Bliżej Świętokrzyskiej Sezam zburzony. Zamiast niego powstaje budynek niepasujący skalą do tego kompleksu architektonicznego, jakim była Ściana Wschodnia. Wokół budowy parkan. Na nim fotografie pokazujące tę część Warszawy sprzed lat. Największej dewastacji uległ pasaż, zniknęły pergole, ławeczki do siadania, fontanny, pojawiły się olbrzymie słupy z oświetleniem, zniszczono dokumentnie kameralny, intymny charakter tego miejsca, wpisanego znakomicie w wielkomiejską tkankę stolicy. Były to dla mnie przejmujące widoki. Dzieło mojego ojca zostało gruntownie zniszczone. I jednocześnie był to skierowany ku mnie wyrzut. Nie potrafiłem ostrzec, wyrazić sprzeciwu, sformułować, na czym polegała wybitność i spójność tej koncepcji architektonicznej. Daremnie się usprawiedliwiałem, że nie bardzo mi wypada stawać w obronie dzieła mego ojca, to inni powinni się wypowiadać w tej sprawie. Pozostawało dojmujące uczucie zaniechania.

Zbigniew Karpiński na tle pasażu, 1969

W kwietniu 2018 roku znalazłem w internecie znakomity tekst na temat Ściany Wschodniej zamieszczony na portalu Tu było, tu stało śledzącym przemiany architektoniczne Warszawy po roku 1989. Napisała Anna Cymer, tytuł Dekonstrukcja Ściany Wschodniej. Napisano właściwie wszystko, co ważne na ten temat.
Początek nadaje ton całości tego zwięzłego tekstu: „Ściana Wschodnia — kompleks zabudowy ciągnący się wzdłuż wschodniej pierzei ulicy Marszałkowskiej, od Alej Jerozolimskich do ulicy Świętokrzyskiej, był jedynym zrealizowanym po wojnie w Warszawie spójnym i całościowym projektem urbanistycznym, skalą i funkcją dopasowanym do śródmiejskiego charakteru tej okolicy. Dziś sukcesywnie niszczony i zmieniany stracił swój pierwotny wygląd, nadany mu przez wybitnych architektów”.

Autorka przedstawia historyczne koncepcje zagospodarowania po wojnie tego centralnego fragmentu miasta. Opisuje sens dokonania Zbigniewa Karpińskiego: „Ściana Wschodnia składała się z wielu elementów, zróżnicowanych pod względem skali i wysokości, ustawionych w kilku planach i perspektywach. To dzięki temu tworzyła całość, która choć skalą odpowiadała wielkomiejskim aspiracjom, oferowała też przestrzenie kameralne i nieprzytłaczające. To właśnie czyniło owo założenie wyjątkowym: doskonałe dopasowanie zaplanowanych obiektów zarówno do skali centrum dużego miasta, a zarazem do skali człowieka, pieszego użytkownika. Ściana Wschodnia była urbanistycznym majstersztykiem, w którym udało się pogodzić pozornie sprzeczne pomysły — budowy efektownego formą i skalą city oraz miejsca, w którym dobrze czuje się każdy użytkownik miasta i które każdemu coś oferuje”.

Zbigniew Karpiński na tyłach Sezamu, 1969

Ścianą płaczu nazywa autorka dzisiejszy stan dewastacji tego założenia architektonicznego: „Dziś Ściana Wschodnia w swoim pierwotnym kształcie już nie istnieje — nie udało jej się na czas otoczyć stosowną ochroną i ta wysublimowana, precyzyjnie skomponowana, bardzo nowoczesna struktura została bezpowrotnie zniszczona. Największym błędem było jej rozczłonkowanie — każdy z budynków zaczęto traktować jako osobny byt, zupełnie zapominając o tym, że w wizji Karpińskiego najdrobniejszy element tej kompozycji pełnił bardzo ważną rolę i funkcję i dopiero wszystkie te «klocki» razem tworzyły tę wyjątkową przestrzeń. W XXI wieku handlowe budynki pierwszego rzędu zabudowy (dawne Domy Towarowe «Centrum») nadbudowano — co w skali dewastacji całego założenia wydaje się najmniejszym jego zaburzeniem. Lekki, przeszklony Bar Zodiak zamienił się w zabudowany tablicami reklamowymi fast food, zniknęła kawiarnia z tarasem (w jej miejsce władze Warszawy i SARP budują obecnie pawilon, który ma służyć przede wszystkim promowaniu nowych inwestycji w stolicy). Pasaż pomiędzy pierwszym a drugim szeregiem zabudowy przeszedł skandaliczny remont: kameralną, wyjątkowo przyjazną ludziom (kiedyś zawsze tłoczną) przestrzeń zamieniono w przeskalowany, zimny, betonowo kamienny kanion, przez który piesi najwyżej szybko przemykają. Sezam rozebrano — został sprzedany deweloperowi, który stawia już w tym miejscu nowy biurowiec, ani formą, ani skalą nieodpowiadający starannie przemyślanej koncepcji Karpińskiego. Rozebrano «Universal» — i jego zastąpi wysokościowiec nijak się mający do ustalonej w latach 60. gry brył — ich wielkości i proporcji. Także Rotunda — najbardziej charakterystyczny element Ściany Wschodniej, obok Pałacu Kultury i Nauki najbardziej rozpoznawalny budynek w Warszawie — zniknęła, ma ją zastąpić nowy, ale bardzo podobny budynek. Czy tak się stanie — dowiemy się w 2020 roku, kiedy ma powstać. Puste od lat Kino «Relax» także przeznaczono do rozbiórki — projekty gmachów, które mają go zastąpić, bywają różne, ale wszystkie stoją w opozycji względem idei Karpińskiego. Ze wszystkich z jubilerską precyzją dopasowanych i do siebie, i do potrzeb użytkowników elementów przestrzennej mozaiki, jaką była Ściana Wschodnia, w najlepszej formie zachowały się mieszkalne wieżowce. One przeszły w ostatnich latach remont i najbardziej przypominają rysowaną na przełomie lat 50. i 60. architekturę”.
I konkluduje autorka: „Na naszych oczach ginie najwybitniejsze dzieło XX wiecznej urbanistyki w Polsce. […] Ten fenomenalnie przemyślany układ brył zniknął, zastąpiony przez — jakże dla Warszawy typowy — chaotyczny zbiór przypadkowych, niewspółgrających ze sobą budowli, w których zysk inwestora jest ważniejszy niż jakość miejskiej przestrzeni, którą tworzy. Może jednak warto walczyć o te elementy wizji Karpińskiego, które jeszcze zachowały swoją pierwotną formę? Starać się zachować choć część tej spójnej urbanistycznej koncepcji, jakich dziś już się nie realizuje?”.
Jestem autorce tego tekstu wdzięczny za to, że opisując precyzyjnie i spokojnie dewastację Ściany Wschodniej, wykonała w pewnym sensie za mnie pracę, która była przecież moją powinnością.

Zbigniew Karpiński, Wspomnienia.
Oprac. Wojciech Karpiński
Zamiast posłowia:
Jakub Karpiński: Dom; Marek Karpiński: Mój ojciec
Warszawa, Dom Spotkań z Historią, 2018.

W październiku 2018 odbył się w warszawskim Domu Spotkań z Historią wieczór promocyjny Wspomnień Zbigniewa Karpińskiego. W tej książce barwnie przedstawia swoją drogę do architektury, źródła i formy swojej miłości do Warszawy, której najpełniejszym wyrazem była realizacja Ściany Wschodniej. Opisuje doznanie formacyjne, jakim był dla niego widok systematycznie burzonej przez Niemców stolicy. I daje świadectwo walce o realizację takiego właśnie projektu jej śródmieścia, zarazem wielkomiejskiego i intymnego, sprzyjającego ludziom, stanowiącego życzliwe tło dla ich współżycia w tym mieście.
W czasie wieczoru w Domu Spotkań z Historią starałem się odpowiedzieć, co można zrobić dzisiaj dla tego niezwykłego dokonania, jakim była warszawska Ściana Wschodnia. Przede wszystkim należy utrwalić jego formę kanoniczną. Kilkanaście lat temu powstała znakomita monografia twórczości architektonicznej Zbigniewa Karpińskiego pióra Małgorzaty Buk. Nie doszło do książkowej publikacji. Jej wydanie z dobrą dokumentacją byłoby uratowaniem pamięci o tym dziele.

Dla dzisiejszego i jutrzejszego wyglądu tego fragmentu Warszawy jedna sprawa wydaje mi się zarazem możliwa i zasadnicza: odbudowa pasażu zdewastowanego bezmyślną „modernizacją”, gdy wprowadzono oświetlenie olbrzymimi latarniami, zlikwidowano zieleń, ławki dla odpoczynku, małą architekturę, pergole. W rezultacie warszawiacy unikają tego niegdyś ulubionego fragmentu miasta, jest siedliskiem brudu, przemykają się tamtędy niechętni przechodnie, jeśli już muszą. Należy postąpić dokładnie odwrotnie, niż zrobili to autorzy tej barbarzyńskiej „rewitalizacji”, to znaczy przywrócić ducha projektu Zbigniewa Karpińskiego, czyli przywrócić zieleń, kameralną skalę, intymne oświetlenie, ławki dla odpoczynku, pergole.
Ważnym elementem utrwalenia pamięci o dokonaniach Zbigniewa Karpińskiego dla Warszawy byłaby realizacja postulatów tych osób i stowarzyszeń społecznych, które starają się o nadanie fragmentowi Ściany Wschodniej imienia Zbigniewa Karpińskiego.

WOJCIECH KARPIŃSKI