JUSTYNA GUZE „Ostatni z wielkich”

Po serii imponujących wystaw („Orzeł i lew: 900 lat stosunków polsko‑brytyjskich”, 1996; „Pod jedną koroną: kultura i sztuka w czasach unii polsko‑saskiej”, 1997; „Orzeł i Trzy Korony: sąsiedztwo polsko‑szwedzkie nad Bałtykiem w epoce nowożytnej”, 2002; „Stanisław Leszczyński. Król Polski księciem Lotaryngii”, 2005; „Wersal Marii Leszczyńskiej”, 2014) organizowanych w Zamku Królewskim w Warszawie we współpracy z muzeami zagranicznymi przyszła kolej na ostatnią z wielkich postaci historycznych, z którymi wiązały się losy Polski — Napoleona Bonapartego.

Czasy napoleońskie zostały pokazane nie przez pryzmat działań wojennych, ważnych decyzji politycznych, zmian na geopolitycznej mapie Europy, wreszcie Księstwa Warszawskiego, lecz poprzez sztukę tej epoki. Wystawa jasno ukazuje, jak dalece zaważyła na niej osobowość Napoleona. Sztukę jego czasów zaprezentowano jako zapowiedź nowoczesności, na co francuscy organizatorzy wystawy położyli szczególny nacisk, zwłaszcza w odniesieniu do meblarstwa. Przywykliśmy bowiem, że styl empire jest grandilokwentny, masywny i złocony, w czym miał nawiązywać do estetyki Cesarstwa Rzymskiego. W Zamku Królewskim widzimy zaś rzeczy proste, funkcjonalne i niemal nowoczesne. Co ciekawe, empire sięgał z jednej strony do wzorców rzymskich, z drugiej, reaktywując ceremoniał i instytucje, świadomie odwoływał się do grand goût i tradycji stworzonej przez Ludwika XIV. Nie bez znaczenia były także podboje Napoleona, o czym świadczą przedmioty inspirowane starożytnością już nie klasyczną, lecz egipską. Możemy więc podziwiać elementy wyposażenia wnętrz, ale również niezwykłej urody ceramikę, jak choćby wazon typu jasmine naśladujący chińską emalię komórkową, luksusowe przedmioty wykonywane w jednym tylko egzemplarzu na potrzeby cesarza i cesarzowej, jak złoty serwis do herbaty, porcelana z Sèvres imitująca swą dekoracją antyczne kamee czy neseser księżnej Otranto. Do najlepszej tradycji tkactwa lyońskiego nawiązują wystawione jedwabie drukowane i haftowane, budzące zachwyt feerią barw, które nie poddały się niszczącemu działaniu czasu.

Na epokę Napoleona przypada zmierzch klasycyzmu i początki romantyzmu, co widać zwłaszcza w malarstwie, w którym króluje Jacques‑Louis David — tu pokazany jako rysownik, a jednocześnie pojawiają się pierwsi francuscy romantycy Girodet de Trioson czy baron Gros, tworząc protoromantyczne wizje. Na wystawie nie brak też dzieł bardziej wyważonych niż Potop Girodeta czy olejny szkic Zdobycie Capri Grosa; zaliczają się do nich portrety, zarówno oficjalne, jak i te bardziej przemawiające do współczesnego widza wizerunki prywatne, np. La Fontaine’a — jednego z pary architektów i projektantów francuskich Fontaine & Mercier. Są wśród nich także Polacy: hr. Bogoria Skotnicki pędzla Fabre’a czy Ludwik Pac Gérarda. Nie brak znajdujących się w zbiorach warszawskich dzieł poruszających serca i wyobraźnię Polaków jak Bitwa pod Somosierrą romantycznego batalisty Horace‑Emile Verneta, Portret księcia Poniatowskiego pędzla Józefa Grassiego, Nadanie konstytucji Księstwu Warszawskiemu, późne dzieło Marcellego Bacciarellego, czy rysunek Jana Piotra Norblina Napoleon na polu bitwy pod Iławą. Dla polskiej publiczności wystawa jest okazją do obejrzenia płócien zaliczanych do kierunku zwanego malarstwem trubadurów, które z wieków średnich czerpało nie tylko tematy, lecz także sposób wykonania mający przywodzić na myśl odlegle, odkrywane przez romantyków czasy rycerzy i poezji dworskiej. Pomimo różnorodności zgromadzonych przedmiotów — od mebli i zegarów, dekoracji kominków i kandelabrów, poprzez wyroby złotnicze, porcelanę, aż po obrazy i rysunki — wystawa jest przejrzysta i nieprzeładowana, przede wszystkim dzięki Violi Damięckiej i Agnieszce Putowskiej, których dyskretna scenografia podkreśla walor dzieł wystawianych w nietypowych wnętrzach zamkowych.

Justyna Guze

 

„Napoleon i sztuka”, Zamek Królewski w Warszawie, 12 IX–13 XII 2015.