|
|
|
|
|
W. Karpiński, A. Michnik, B. Toruńczyk "Nieuchwytny Kot Jeleński" |
|
Strona 1 z 3 Wydanie Chwil oderwanych Konstantego Jeleńskiego to powrót jednego z najwybitniejszych eseistów polskich drugiej połowy XX wieku. Za sprawą wielkiej pieczołowitości Piotra Kłoczowskiego, który sporządził własny wybór szkiców, zebrał wspaniały blok fotografii i całość opatrzył obszernymi notami, otrzymujemy zwielokrotniony portret Jeleńskiego, pozwalający zobaczyć go w różnych zwierciadłach.
ADAM MICHNIK: Jeleński "sporządzony" przez Kłoczowskiego to Jeleński apolityczny. A choć nie był on aż tak apolityczny, jak można by sądzić na podstawie tego wyboru, niemniej ta jego twarz jest twarzą prawdziwą i być może z punktu widzenia samego Jeleńskiego jest to twarz najważniejsza. To jest twarz człowieka zafascynowanego współczesną literaturą i sztuką, człowieka, który próbuje - wraz z Witoldem Gombrowiczem, Czesławem Miłoszem, Gustawem Herlingiem-Grudzińskim, ale przede wszystkim Jerzym Giedroyciem - współtworzyć inną jakość kultury polskiej. Jeleński był, jak to określił Andrzej Bobkowski w eseju o Conradzie, prawdziwym kosmo-Polakiem, nie kosmopolitą, tylko kosmo-Polakiem, bardzo głęboko zakorzenionym w polskości, zmagającym się z polskością, z pewnym jej kształtem, nazwijmy go, endeckim. Sam był człowiekiem szeroko rozumianego obozu inteligencji liberalnej, która nieraz sama siebie definiowała jako lewicę antykomunistyczną. Jeleński właściwie nie szanował swego własnego pisarstwa, uważał się raczej za kogoś, kto wspomaga wielkich, właśnie Gombrowicza, Miłosza czy Lebensteina. Jednak wedle mojej opinii, uważałem zresztą tak już wtedy, to jest pisarstwo najwyższej próby. Niewielu mamy eseistów tej miary, jednocześnie tak konsekwentnych w swym spojrzeniu na świat i wyborze drogi życiowej. Dlaczego ta książka jest ważna dzisiaj? Dlatego, że czytając ją, można ocenić, jak wielka jest w ostatnich latach samodegradacja polskiej eseistyki. Być może przemawia przeze mnie jakiś rodzaj niesprawiedliwości czy zgorzknienia, ale w młodym pokoleniu nie widzę nikogo, kogo mógłbym zestawić z Jeleńskim. Lektura tej książki jest więc lekcją kultury umysłowej, lekcją języka polskiego, lekcją godności pisarskiej i pewnego dostojeństwa w sporze o to, co Jeleńskiemu wydawało się w kulturze najważniejsze. I tu wielkie słowa uznania należą się wydawnictwu słowo / obraz terytoria, które przecież musiało wiedzieć doskonale, że na takiej książce nie zarobi, a mimo to zdecydowało się na ten wkład w kształt kultury narodowej i publicznej debaty na temat kultury.
Start Poprzednia 1 2 3 Następna Ostatnia |
|
|
|
 |