GRZEGORZ KWIATKOWSKI Wiersze

 

Margarete Hauptmann

w salonie w zalutowanej trumnie

od miesiąca leżą śmierdzące zwłoki męża

a jaki był niegdyś potężny

jak potężną miał głowę

i jego głos przywołujący wszystkich do porządku

bały się go nawet zwierzęta polne i krowy

a teraz gnije

bez zezwolenia zwłoki nie mogą być wywiezione

a mamy przecież koniec lipca

 

 

Walter Stier

mój ojciec dobry pracownik biurowy kolei

nigdy nie uczestniczył w żadnym rozstrzelaniu

tylko wykonywał swoją pracę

organizował transporty

na wschód i na zachód

na północ i południe

w górę i w dół

 

 

 

sową

czemu nie wypychamy ciał zmarłych?

mój ojciec już zawsze wita mnie w salonie

matka trzyma na rękach zmarłego brata

i ja niestrofowany i wysłuchany

mający zawsze ostatnie słowo

decydujący o tym w co są ubrani

lecz jeśli pogniewam się

to ich w kominku spalę

i zastąpię lisem albo sową

 

GRZEGORZ KWIATKOWSKI