BARBARA TORUŃCZYK „Podziękowanie”

Kraków, 24 X 2015

Panie Ministrze, Panie Ambasadorze, Panie Dyrektorze [Międzynarodowego Centrum Kultury w Krakowie], Drodzy Państwo!

W sierpniu 2015 roku niespodziewanie otrzymałam list od tu obecnej Rasy Rimickaité, attaché kulturalnego Republiki Litewskiej w RP.

Informowała, że minister kultury Republiki Litewskiej odznaczył mnie Honorową Złotą Gwiazdą Ministerstwa Kultury Republiki Litewskiej „Nieś swoje światło i nie przestawaj wierzyć”.

Oniemiałam. Nigdy nie oczekiwałam takiego gestu i oczywiście nie spodziewałam się go.

Gdy przeczytałam list uważniej, zaczęło być dla mnie oczywiste, że w sprawę wmieszały się moce magiczne, jasnowidzące. W pięciu linijkach zawarto przesłanie Złotej Gwiazdy — „Nieś swoje światło i nie przestawaj wierzyć” — jak i uzasadnienie, dlaczego ją otrzymuję, a czytam w tej cudownie lakonicznej formule credo mojego życia i pracy.

Tak było, kiedy powoływałam w Paryżu do istnienia „Zeszyty Literackie” — przyświecała mi wiara w siłę słowa oraz w mądrość tradycji, podziw dla dorobku czasów minionych i współczesnych, oraz fascynacja dla wciąż odradzającej się sztuki i jej zdolności ujęcia spraw ludzkich, dla których słowo poety, pisarza, eseisty znajdowało wyraz najtrafniejszy i nadawało im nieprzemijającą wartość.

Tak było, kiedy na łamach „Zeszytów Literackich” powołałam już w pierwszym numerze pisma dział Europa Środka (rok 1983). Przemawiała przeze mnie ufność, że ludzie pióra, emanując wolnością duchową w swojej twórczości, przyczyniają się najskuteczniej do ożywienia i umocnienia kultury społeczeństw pretendujących do przynależności do kultury Zachodu.

Żywiłam w szczególności przekonanie — przypomnę, że było to w czasie wciąż obowiązujących układów jałtańskich i żelaznej kurtyny — że publikując teksty Czesława Miłosza i Tomasa Venclovy, upominam się o miejsce kultury litewskiej w Europie oraz o poszerzone rozumienie Rodzinnej Europy. Obejmowała ona też oczywiście inne kraje — Czechosłowację z Václavem Havlem, Ludvíkiem Vaculíkiem i Milanem Kunderą, Rosję z Josifem Brodskim, Rumunię z Eliadem, Ionesco, Cioranem, Jugosławię z Danilo Kišem.

Przywołuję tutaj te nazwiska, żeby podkreślić, iż moimi przewodnikami byli w tej pracy pisarze i intelektualiści, którym klucza do orientowania się w życiu i naszej złożonej rzeczywistości politycznej dostarczały historia, tradycja kulturalna, związki międzyludzkie. Właściwy im sceptycyzm pouczał, że nawet idealizowany w krajach wschodnioeuropejskich Zachód nie jest w stanie nasycić głodu prawdy, sprawiedliwości, sensu życia. Dlatego Miłosz pragnął ocalić w swojej Rodzinnej Europie wartości duchowe, które wyniósł z kraju urodzenia, dlatego nie bardzo cenił niektóre aspekty konsumpcjonistycznej fazy życia Zachodu. (Zarzutów sformułował zresztą więcej). Jego tęsknotę uchodźcy za krajem dzieciństwa, dzisiejszą Litwą, Tomas Venclova określił mianem nostalgii za kulturą (domyślamy się, że chodziło mu o reakcję Miłosza na kulturę masową panującą już wtedy w USA). Ale była to również tęsknota za innym ładem społecznym, jakkolwiek porównując Zachód i ZSRR, czy to lat trzydziestych, czterdziestych, czy pięćdziesiątych i późniejszych, Miłosz nigdy nie przejawił najmniejszej wątpliwości, że jeśli chodzi o warunki życia, tolerancję i wolność, wybiera pod każdym względem Europę i jej wartości. Poświęcił temu problemowi książkę Rodzinna Europa i niejeden szkic.

Dotykamy tu kolejnego frapującego nas tematu poruszanego przez te wielkie umysłowości. Omawiając na łamach „Zeszytów Literackich” swój stosunek do Litwy, Czesław Miłosz i Tomas Venclova uczyli nas mianowicie, jak określić się wobec dzisiejszej Europy, dzisiejszej Rosji, i jak orientować się w dzisiejszym świecie, jak — i jakich, ze względu na jakie wartości — dokonywać wyborów.

Podkreślam tu rolę wybitnych myślicieli i artystów, jaką odegrali w mojej pracy. Chcę przywołać jeszcze jednego mentora — Jerzego Giedroycia. On również wywodził się z terenów Wielkiego Księstwa Litewskiego, również nasiąknął klimatem tamtejszego życia obywatelskiego. Dostrzegał od dziecka groźbę nacjonalizmu, doceniał rolę wielokulturowości. Podkreślał wagę państwa świeckiego, to znaczy rozdzielenia spraw religii i spraw państwa. Cenił wielobarwność religijną tamtych ziem, odrazą go napawał ideał państwowości jednego Kościoła i jednej partii, kultywował wartości republikańskie. Dla mnie ucieleśnił oczywiście geniusz wielkiego redaktora i wydawcy. Pamiętajmy jednak przede wszystkim, że ucieleśnił ideał wielkiego męża stanu, państwowca, który żyjąc na emigracji na Zachodzie, daleko od Polski, dopracowywał nieustannie koncepcję polskiej polityki wschodniej — pragmatycznej, tolerancyjnej, przyjaźnie otwartej na wartości innych narodów. I powodującej się zrozumieniem przywiązań państwowych i patriotycznych odrębnych od polskich. Ta polityka wschodnia, oparta na zasadzie sojuszy i unii, brała pod uwagę geopolityczne położenie krajów wschodnioeuropejskich. Lojalność Czesława Miłosza wobec „Kultury” tłumaczę jego głębokim zrozumieniem zasad polskiej polityki wschodniej, którą uprawiali Jerzy Giedroyc i sam Czesław Miłosz (tu przypomnę, że w latach trzydziestych — tak! w latach trzydziestych — Miłosz postulował unię Polski, Czech i państw bałtyckich, by sprostać groźbie narastającej ze strony III Rzeszy i ZSRR. A także, że jeszcze przed II wojną światową opowiadał się — dla dobra Wilna, z miłości do Wilna — za zwróceniem miasta Litwie i uczynienia zeń stolicy Litwy. W latach osiemdziesiątych mówił o Innej Europie, po to aby przypomnieć Zachodowi o istnieniu całej połaci kontynentu amputowanej i podporządkowanej władztwu komunistycznego autorytarnego mocarstwa. W roku 1985 pisał do mnie, życzliwie nawiązując do działu Europa Środka: „A może utopia Europy jest jedynym antidotum na próżnię wypełnioną przez nacjonalizmy? […] Wspólność Środkowej Europy czy jej wspólnota jest może jedyną nadzieją”).

 

Ci właśnie ludzie — Czesław Miłosz, Tomasz Venclova, Jerzy Giedroyc — udzielili światła, które wiodło mnie w pracy. Pomijam rolę ludzi z mojej generacji i środowiska, nie mogę jednak nie wspomnieć, że była ogromna. Przede wszystkim mam tu na myśli sformułowaną przez Leszka Kołakowskiego w Tezach o nadziei i beznadziejności (1972), a w kategoriach politycznych przez Adama Michnika pod postacią Nowego Ewolucjonizmu (1976), zasadę nadawania swoim dążeniom w życiu społecznym i politycznym postaci uporczywego, wytrwałego wysiłku. Przyświecało nam przeświadczenie, że w ten sposób swoje zamierzenia realizujemy mądrzej i skuteczniej aniżeli na drodze zrywów i rewolty albo też na drodze konformizmu, uległości i kolaboracji ze złowrogimi siłami.

 

Były także inne pamiętne spotkania, które odbiły się na mojej pracy. Podczas podróży na Litwę poznałam legendarnego dla mnie Ramūnasa Katiliusa. Przepiękne wspomnienie o nim napisał jego przyjaciel Tomas Venclova, zamieszczamy je w numerze „Zeszytów Literackich”. Zanim poznałam Wilno, zetknęłam się z jego magią dzięki twórczości Tomasa Venclovy i Czesława Miłosza. W ich wierszach, szkicach, opowieściach spotkałam ludzi niezapomnianych, którzy na zawsze dla mnie zrośli się z tym miastem i zaludniają je, kiedy tam jestem lub o nim myślę. Te związki są niezwykle mocne, utrwalone siłą geniuszu artystycznego. Ale są przecież przyjaźnie nie mniej silne. Wspomnę Rasę Rimickaité, którą noszę w sercu dzięki jej życzliwości, radości i ciekawości życia oraz mądremu dystansowi wobec urazów i kompleksów narodowych. Przyjaźń korespondencyjna złączyła mnie z Kazysem Uscilą, niespożytym w energii i pracowitości tłumaczem, który chyba niebawem dorówna Tomasowi Venclovie swoimi translatorskimi wyczynami.

 

Kiedy więc formuła przyznanej mi zaszczytnej Złotej Gwiazdy wzywa: „Nieś swoje światło i nie przestawaj wierzyć”, znajduję w niej utwierdzenie w obranej drodze. Jestem wdzięczna Panu Ministrowi Kultury Republiki Litewskiej, że zechciał umocnić mnie w zaufaniu w sensowność mojej pracy i wysiłku rozwiewania zwątpienia i zniechęcenia w dziedzinie kultury, jednym słowem, że upewnia mnie, iż czyjeś inicjatywy w tej dziedzinie i uporczywe starania mogą okazać się zrozumiane, a nawet dać „społeczeństwu impuls do pozytywnego działania”, oraz że trudno uchwytny „wkład w tworzenie kulturowej i duchowej przestrzeni” może zostać doceniony. Ani sama przed sobą, ani nikt wobec mnie nie sprecyzował nigdy równie przenikliwie intencji, jakie przyświecają mi w mojej pracy redaktora i wydawcy oraz we wcześniejszych i nieodłącznych od niej zaangażowań.

Pozostaję za to niewymownie wdzięczna. Dziękuję z serca za przyznaną mi zaszczytną nagrodę.

 

BARBARA TORUŃCZYK

 

Podziękowanie wygłoszone podczas ceremonii odznaczenia Barbary Toruńczyk Honorową Złotą Gwiazdą Ministerstwa Kultury Republiki Litewskiej „Nieś swoje światło i nie przestawaj wierzyć”. Kraków, Międzynarodowe Centrum Kultury, 24 X 2015.