ANDRZEJ STANISŁAW KOWALCZYK / Viktorija Daujotytė, Mindaugas Kvietkauskas, „Litewskie konteksty Czesława Miłosza”

Viktorija Daujotytė, Mindaugas Kvietkauskas, „Litewskie konteksty Czesława Miłosza”. Tłum. Joanna Tabor. Sejny, Fundacja Pogranicze, 2014, s. 441.

Miłosz urodził się w Szetejniach (Šeteniai) w powiecie kiejdańskim. Fakt ten przyjmuje się u nas na ogół bezrefleksyjnie — czyż Kiejdany dzięki Sienkiewiczowi nie brzmią równie swojsko jak Skierniewice? A Szetejnie wydają nam się miejscem urodzenia jak każde inne, jak Łódź Tuwima, Kalnik Iwaszkiewicza, Berlin Parnickiego. Miłosz zawsze podkreślał, że urodził się nie „na kresach”, lecz na Litwie, i nawet nie na tej Litwie, o której mowa w Panu Tadeuszu, lecz na Litwie etnicznej, nad Niewiażą, na pograniczu Żmudzi i Auksztoty.

Litwa XIX‑wieczna w niejednym zachowała relikty dawnego ładu, w którym tradycyjne cnoty były w cenie, a nawet kształtowały przestrzeń społeczną. Pod koniec życia w wierszu Mój dziadek Zygmunt Kunat Miłosz pisał nie w konwencji sentymentalnej:

 

Rozmyślając o moim dziedzicznym obciążeniu, mam chwile ulgi, kiedy przypomnę sobie mego dziadka, bo musiałem coś wziąć po nim, czyli nie jestem całkiem bez wartości.
Nazywano go „litwomanem” i czyż nie zbudował domu w Legmiadzi, który służył za szkołę, i czyż nie opłacał litewskiego nauczyciela?
Lubili go wszyscy, Litwini, Polacy i Żydzi, miał mir u okolicznych wiosek.
(Tych wiosek, które w kilka lat po jego śmierci zostały wywiezione na Sybir i dlatego jest tam teraz tylko pusta równina).
[…]
Jak bardzo trzeba cenić prowincję i dom, i daty, i ślad minionych ludzi.
Kalifornijski wędrowiec, przechowuję talizman, zdjęcia pagórka w Świętobrości, gdzie pod dębami leżą dziadek Zygmunt Kunat, pradziadek Szymon Syruć i jego żona, Eufrozyna.

 

Najwyraźniej dziadek poety sceptycznie odnosił się do hasła segregacji narodowej, i nawet postępował wbrew nacjonalistycznemu nakazowi wrogości czy co najmniej dystansu wobec mówiących innym językiem, inną modlitwą rozmawiających z Bogiem. Dzisiejszym czytelnikom postać Zygmunta Kunata, co „miał mir u okolicznych wiosek” i „dar uwagi wysłuchiwania każdego”, może się wydać egzotyczna.

Objaśnieniu dwukulturowości Miłosza, oddziaływaniu tego fenomenu na twórczość poety, osadzeniu jego twórczości w kontekście kultury litewskiej poświęciło swoją książkę dwoje litewskich historyków literatury i kulturoznawców — Viktorija Daujotytė i Mindaugas Kvietkauskas. Jest to dzieło obszerne i gruntowne. Podzielone zostało na trzy części: Odkrywanie kontekstów kulturowych, Kod poetyckiego światopoglądu, Litewskie kontakty. W każdej znajdujemy sprawy, wątki i fakty wciąż przez polską publiczność czytającą słabo przyswojone. Autorzy są nie tylko znawcami twórczości Miłosza, lecz oparli swoją książkę na kwerendzie w archiwach litewskich oraz w archiwum poety w Beinecke Library.

Viktorija Daujotytė i Mindaugas Kvietkauskas przypominają litewską tradycję poezji afirmującej zgodny z naturą, ale też refleksyjny tryb wiejskiego bytowania. Przedstawicielem takiej poezji jest oświeceniowy pisarz i jeden z pierwszych lituanistów Dionizas Poška (pol. Dionizy Paszkiewicz). Ten sam, o którego słynnym muzeum starożytności litewskich, pomieszczonym w wypróchniałym pniu tysiącletniego dębu Baublis, wspomina Mickiewicz w objaśnieniach do Pana Tadeusza. Miłosza doświadczenie litewskości obejmowało również to, co Sigitas Geda, tłumacz Świata, nazwał „sakralnym światem dawnej Litwy”. W pełni objawiło się to w Dolinie Issy, której autorzy poświęcili dwa fascynujące eseje. Jeden objaśnia wpływ wierzeń przedchrześcijańskich na duchowość Litwy. Cechuje ją „poczucie transcendencji w zwykłych i niezwykłych zjawiskach przyrodniczych”, przekonanie o sakralności świata i o nieustannym zagrożeniu każdej duszy przez zło. Swój niezwykły metafizyczny klimat powieść zawdzięcza właśnie owej żmudzkiej archaiczności. Interesujący dla polskiego odbiorcy jest też inny aspekt Doliny Issy. Pierwotnie (świadczą o tym bruliony powieści) główny bohater Tomasz miał pochodzić z chłopskiej rodziny litewskiej i zostać księdzem. Daje to autorom asumpt do paraleli Miłosz–Jurgis Lebedys. Byli niemal rówieśnikami i pochodzili z tego samego regionu. Lebedys jednak urodził się w rodzinie chłopskiej i z czasem stał się wybitnym lituanistą, po wojnie profesorem Uniwersytetu Wileńskiego. Miłosz i Lebedys symbolizują dwa oblicza Wielkiego Księstwa Litewskiego — szlacheckie i chłopskie. Kulturę litewską uratowali i rozwinęli ci, którzy zachowali język. Lebedys miał na tym punkcie obsesję: tekstom nienapisanym po litewsku odmawiał prawa obywatelstwa w kulturze ojczystej. Na marginesie rozważań o Lebedysie i Miłoszu Viktorija Daujotytė mówi o własnym doświadczeniu. Wspomina, że nie mogła się pogodzić z tym, że bohater jej książki, poeta i krytyk przełomu XIX i XX wieku Jurgis Baltrušaitis pisał wiersze po rosyjsku. Potem odkryła, że w wielu rodzinach litewskich, także chłopskich, polszczyzna była językiem nie tylko lektury, lecz także modlitwy. „Zaczęłam rozumieć — pisze Daujotytė — że zbytnio zawężamy kulturę litewską, że trzeba iść nie tylko prostymi drogami, ale szukać też ścieżek naokoło”.

Poeta był świadomy wagi swych litewskich korzeni, miał poczucie podwójnej tożsamości narodowej i bynajmniej tego nie ukrywał. U schyłku XIX wieku w wyniku odrodzenia kultury litewskiej w wielu rodzinach zamieszkujących obszar byłego Wielkiego Księstwa Litewskiego odżyły wspomnienia dawnych czasów. Członkowie rodzin od kilku wieków posługujących się językiem polskim deklarowali się jako Litwini bądź Białorusini. Wielu z nich optowało za Litwą, kiedy w roku 1920 wojska polskie, łamiąc świeżo zawarte porozumienie polsko‑litewskie, zajęły Wileńszczyznę (dwa lata później została oficjalnie wcielona do Polski). Określali się oni jako Litwini o kulturze polskiej. Przypadek Miłosza był jeszcze bardziej złożony. W korespondencji z Jonasem Dainauskasem, litewskim historykiem emigracyjnym, pisarz tłumaczył, że gdyby ogłosił się poetą litewskim, Litwini i tak uznaliby, że dla kultury litewskiej jest stracony wskutek utraty języka. Dla Polaków rozstrzygające pozostałoby kryterium mowy: kto pisze po polsku, jest Polakiem. „Publiczności — konkludował — dla takiego poety w moich czasach w ogóle nie było”. Ten skomplikowany zespół wątków jest dla współczesnych Polaków, nienawykłych i nieskorych do rozważania problemów wzajemnych relacji różnych kultur w duszy jednostki, niezrozumiały.

Cenny jest w książce opis kontaktów autora Gdzie wschodzi słońce i kędy zapada z intelektualnymi kręgami emigracji litewskiej. Wszyscy czytelnicy Miłosza wiedzą o jego przyjaźni z Tomasem Venclovą. Jednak kontakty pisarza z emigrantami litewskimi sięgają pierwszej połowy lat pięćdziesiątych. Z inicjatywy poety i tłumacza Juozasa Kėkštasa wyszedł w Buenos Aires zbiór przekładów Miłosza Poezja samoświadomości epoki. Był to pierwszy tom jego poezji wydany w języku obcym. W odpowiedzi październikowy numer paryskiej „Kultury” z 1955 roku został poświęcony problematyce litewskiej. Prezentacji poezji towarzyszył ważny artykuł Juozasa Girniusa W poszukiwaniu dialogu polsko‑litewskiego. W warunkach emigracyjnych nawiązane kontakty rwały się, a i wśród emigrantów po obu stronach zwolennicy porozumienia należeli do mniejszości. Podobnie było z dialogiem polsko‑ukraińskim czy polsko‑rosyjskim. Niemniej Miłosz nawiązywał i podtrzymywał kontakty prywatne, jak w przypadku środowiska intelektualistów i studentów litewskich z organizacji Santara‑Šviesa. Litwini zapraszali poetę na swoje coroczne zjazdy, w których udział bardzo sobie cenił. W roku 1975 przyjaciel pisarza Algirdas Landsbergis wysłał do Sztokholmu zgłoszenie Miłosza do Nagrody Nobla. Był on dla emigrantów kimś bliskim, przyjacielem, nazywali go Česius, Česlovas Milašius. „Wydaje się — piszą autorzy — że i Miłosz wśród liberalnej litewskiej emigracji czuł się jak wśród swoich. Tam gdzie mógł być przyjęty ze swoją złożoną, wielowarstwową tożsamością, z mitem Wielkiego Księstwa Litewskiego”.

Autorzy odkryli w archiwum pisarza w Beinecke Library przekład, bardzo staranny, słynnego wiersza Vincasa Kudirki Tautiška giesmė (Pieśń narodowa), który stał się w XX wieku hymnem Litwy. Miłosz tłumaczył go z języka litewskiego około roku 1990, powitał więc w ten sposób odzyskanie przez Litwę niepodległości. Nawiasem mówiąc, sam Kudirka, poeta, tłumacz (przełożył m.in. Dziady drezdeńskie), kompozytor, był związany z Warszawą. W latach osiemdziesiątych XIX wieku studiował na tutejszym uniwersytecie historię i filozofię, a ostatecznie ukończył wydział lekarski. Związał się z ruchem socjalistycznym, co spowodowało jego aresztowanie. Tu założył tajne stowarzyszenie Lietuva. Jednak ani Kudirka, ani drugi wybitny litewski warszawiak, Mikołaj Čiurlionis, kompozytor i malarz, nie zostali w stolicy stosownie do swej rangi upamiętnieni.

Kultura Polski nowoczesnej utkana jest z wielu wątków. Nie brak wśród nich ukraińskich, litewskich, żydowskich, białoruskich, niemieckich, czeskich czy rosyjskich. Bo kultury narodowe czerpią od siebie wzajemnie i zasilają się nowymi wartościami. Książka litewskich badaczy, przełożona staranną polszczyzną i pieczołowicie wydana, mówi nie tylko o autorze Ziemi Ulro, lecz wprowadza nas we wzajemne, skomplikowane, rozległe i fascynujące związki dwóch sąsiedzkich cywilizacji.

 

ANDRZEJ STANISŁAW KOWALCZYK