ADAM ZAGAJEWSKI „Wiersze”

(„Zeszyty Literackie” nr 132)

Drozdy

Czytałem wiersze Adama Ważyka zbudowane

z obrazów obojętnych, zimnych, lecz pod nimi

czułem obecność żywego (i ostrożnego) umysłu

Był słoneczny dzień, obrazy wracały

Przede mną przesuwał się nieśpiesznie

orszak mieszkańców Krakowa

Życie defilowało spokojnie,

na ogół dość zadowolone z siebie

Skromni ludzie prowadzili na smyczy

pinczerki, kundle; przeważały małe pieski

A obok drozdy jak modelki na wybiegu

pyszniły się swoją urodą

W końcu to był maj, sławny maj

miesiąc największych obietnic

których nikt potem nie sprawdza

 

 

Drugie piętro

 Niegdyś piękna pani Jodkowa umierała

powoli na stwardnienie rozsiane

Pan Zawadzki został posłem do Sejmu PRL

ale nie braliśmy tego zbyt poważnie

Na pierwszym piętrze mieszkał Wojtek Pszoniak

na drugim ja słuchałem radia

i czytałem Dzieci kapitana Granta

Wciąż są młodzi poeci, dziwił się Różewicz

Pan Jodko wyremontował gazik z demobilu

(Wehrmacht); zapach benzyny

wydawał mi się bardzo ponętny

Myślałem, że tak pachną podróże

Miesiące wchodziły i wychodziły

dyskretnie, po angielsku

A ulice w zimie i w lecie stały

nieruchomo jak posągi

na Wyspie Wielkanocnej

i patrzyły tylko w jedną stronę

 

 

Eliza Orzeszkowa w Grodnie

Eliza Orzeszkowa stara kobieta

zakochana w młodszym mężczyźnie,

dość zadowolona, że on jest nieszczęśliwy

i chyba też że mieszka tak daleko —

listy były absolutnie niezbędne.

Jest mądra, ale nie codziennie.

Uważnie śledzi zmiany w polityce Rosji

(Rosja kołysze się po japońskiej katastrofie).

Obserwuje poczynania nowego gubernatora,

który przychylniejszy dla naszej sprawy.

Ojczyzna niedługo się odrodzi,

ona tego nie wie, nie dowie się,

umrze zwyczajną ciężką śmiercią,

za wcześnie, zatopiona w bursztynie

tej obfitej korespondencji.

Jej listy mówią: żyłam.

 

 

Lektorat

Mój dziadek prowadził lektorat z niemieckiego

na lwowskim uniwersytecie — o ósmej rano.

Wielu studentów spóźniało się.

Dziadek Karol, zwolennik dyscypliny,

przykręcił do futryny drzwi zasuwkę

i minutę po ósmej sala była hermetycznie zamknięta

A oni spali, spali długo, szczęśliwie,

nie wiedząc że to miasto przestanie istnieć

razem z zasuwką, że wszystko się skończy,

że będą wywózki i egzekucje, i płacz,

i że ta zasuwka stanie się kiedyś

idyllicznym wspomnieniem,

broszką z Herculanum,

skarbem.

 

ADAM ZAGAJEWSKI