ADAM ZAGAJEWSKI, Powołanie Mateusza (San Luigi dei Francesi)

Pamięci W. S.

— Spójrz na jego rękę, na dłoń, jak dłoń pianisty

— Ale przecież ten stary nic nie może widzieć

— Jeszcze czego, płacić w kościele

— Mamo, boli mnie głowa

— Ciemne tło, figury ludzkie mocno zindywidualizowane

— Bardzo proszę trochę ciszej, nie można się skupić

— Te monety na stole, ciekawe ile są warte

— Chyba są srebrne, tak, na pewno, z domieszką czegoś

— Boże, jakie to piękne

— Który to jest właściwie Mateusz, ten młody czy ten stary?

— Mało co nas nie okradli dzisiaj w metrze

— Zobacz, tam jest krzyż na oknie

— Znowu zgasło

— A z lewej strony taka czarna ściana, jakby koniec świata

— Masz jeszcze euro albo pięćdziesiąt centów?

— Na pewno nie ten młody

— Niedługo będą zamykali, pospiesz się

— Ciekaw jestem, na ile ubezpieczyli te obrazy

— Jezus jest w cieniu a jednak jego twarz jest jasna

— Ja już idę, poczekam na zewnątrz

— Dlaczego nikt tego nie pilnuje?

— Oni żyją w półmroku i nagle przychodzi światło

 

ADAM ZAGAJEWSKI

Wiersz z „Zeszytów Literackich” 137