ROBERTO SALVADORI, Menilandia

Dominique i Jean poznali się i zakochali podczas balu w pałacu wersalskim. Ona miała dwadzieścia jeden lat, on dwadzieścia sześć. Pobrali się rok później, 9 maja 1931 roku, w kaplicy Saint-Dominique Saint-Matthieu przy rue Vaneau w siódmej dzielnicy. Wzniesiona w 1910 roku kaplica była wówczas świeżo po remoncie przeprowadzonym w 1930. Miejsce zaślubin wybrane przez nowożeńców tchnęło nowoczesnością. Miesiąc miodowy spędzili w Maroku, gdzie Jean odbywał wcześniej służbę wojskową. Małżonkowie pochodzili z rodów, które nie mogły bardziej się od siebie różnić. Dominique Isaline Zelia Henriette Clarisse wywodziła się z protestanckiej rodziny o alzackich korzeniach, która zbiła fortunę w przemyśle włókienniczym. Wszystko się zmieniło, gdy pracowitość Schlumbergerów uszlachetnił geniusz ojca Dominique, fizyka Conrada, który wynalazł urządzenie do odnajdywania złóż ropy naftowej. W 1926 roku wraz z bratem Marcelem założył świetnie rozwijającą się Société de Prospection Électrique. Wychowana w dobrobycie, ale oszczędna Dominique była odpowiedzialną i sumienną dziewczyną, oddającą się wyłącznie dwóm pasjom — nauce (studia matematyczne na Sorbonie) i kinu (w 1930 pracowała w Berlinie przy Błękitnym aniele von Sternberga). Dominique dla męża nawróciła się na katolicyzm, zachowując typowy dla protestantów duchowy rygoryzm i moralną surowość. Baron Jean Marie Joseph Menu de Menil pochodził z żarliwie katolickiej rodziny, która nie posiadała żadnego majątku, a tytuł szlachecki zawdzięczała Napoleonowi. Marny był z niego uczeń (dwukrotnie oblał baccalauréat), lecz dzięki kursom wieczorowym i prywatnym lekcjom udało mu się zdobyć wykształcenie w dziedzinie nauk politycznych i prawnych, by następnie znaleźć posadę w banku. Dopiero w 1936 roku, po śmierci teścia, Jean przejął stery w firmie, która w 1935 przekształciła się w Schlumberger Well Surveying Corporation z siedzibą w Houston, w ropodajnym Teksasie. Dolce vita młodej pary upływało pod znakiem letnich pobytów w rodzinnym zamku w Alzacji i porannych wycieczek konnych do Lasku Bulońskiego. Ich luksusowy apartament, położony niedaleko siedziby spółki Schlumbergerów, zdobił portret Dominique pędzla surrealisty Maxa Ernsta.

Menil

Po inwazji na Francję Dominique wraz z trojgiem dzieci — Christophe’em, Adelaide i Georges’em — w 1941 roku udała się do Marsylii, skąd uciekła do Hiszpanii. Następnie statkiem „Marques de Comille” przeprawiła się z Bilbao do Hawany. Tam dołączył do nich Jean, który uczestniczył w ruchu oporu, dokonując aktów sabotażu w Rumunii: uszkodził urządzenia firmy Schlumberger i zanieczyścił piaskiem zmierzające do Niemiec cysterny z ropą naftową. Kiedy cała rodzina była już w komplecie, de Menilowie wsiedli na statek do Nowego Jorku, by przenieść się do Houston. To właśnie w czasie pobytu w Nowym Jorku doszło do licznych spotkań z dominikaninem Marie‑Alainem Couturierem — malarzem i orędownikiem umieszczania dzieł artystów takich jak Matisse, Léger, Rouault w wystroju kościołów francuskich. Couturier z radością wprowadził młodych małżonków w arkana sztuki nowoczesnej, pokazując im największe muzea i najważniejsze galerie. „Obudził w nas zachłanność”, będzie potem wspominać Dominique. Couturier tak bardzo zaostrzył apetyt de Menilów, że resztę życia spędzili na nienasyconym kolekcjonowaniu dzieł sztuki współczesnej (w skład ich majątku wchodzi ponad 17 tysięcy dzieł, m.in. obrazy, rzeźby, ryciny, przedmioty dekoracyjne, szkice, zdjęcia, białe kruki). Dominique dodawała też jednak: „Nigdy nie zaczęłabym w takiej ilości kolekcjonować sztuki, gdybym nie przeniosła się do Houston”. Wówczas Houston nie było jeszcze dzisiejszą metropolią, lecz niewielkim miastem liczącym 385 tysięcy mieszkańców. „Kiedy przyjechałam do Teksasu — opowiadała Dominique — niewiele rzeczy można było tam określić mianem sztuki. Houston było prowincjonalnym, ospałym miastem przywodzącym na myśl Strasburg, Bazyleę, Alzację. Nie było tam godnych uwagi galerii, marszandów ani muzeów…”. Oto dlaczego młodą zamożną Europejką zawładnęła nieposkromiona chęć skupowania dzieł sztuki współczesnej, oto dlaczego rozwinęła się u niej „ta fizyczna potrzeba nabywania”. De Menilowie, Medyceusze nowoczesności, realizowali swoją ambicję przekształcenia Houston w teksaską Florencję: łączyli piękno i bogactwo, inwestując zyski z ropy naftowej w sztukę i architekturę.

Na rozległej działce zakupionej w River Oak, najbardziej eleganckiej, willowej dzielnicy Houston wzniesionej w latach dwudziestych w północno‑zachodniej części miasta, de Menilowie postanowili wybudować dom w stylu modernistycznym zaprojektowany przez architekta Philipa Johnsona, który w 1948 roku — choć miał już czterdzieści dwa lata — był dopiero u początków swojej kariery. Złośliwi powiadali, że wybór padł na Amerykanina, bo jego niemiecki mistrz Mies van der Rohe miał się okazać zbyt drogi. Tak czy inaczej rezydencja wzbudziła sensację. „Były tam inne modernistyczne budynki — komentuje historyk architektury Stephen Fox — ale wszystkich poruszyła odwaga, z jaką wykonano dom de Menilów. Dla zmurszałej społeczności Houston stał się on symbolem tego, do czego byli oni zdolni”. Odwaga tkwiła w umiarze. Budynek cechowało dyskretne piękno, bez krztyny przepychu. Niski, horyzontalny dom, od zewnątrz pozbawiony otworów, doświetlony rozległymi przeszkleniami skierowanymi na wewnętrzny, porośnięty zielenią dziedziniec. Ożywiała go magiczna gra światła i cienia. Powstał w ten sposób wzorzec surowej elegancji i autentycznej powściągliwości. Dostatek spożytkowano tu zgodnie z zasadami dobrego gustu. Dom nie miał nic wspólnego z krzykliwą architekturą sąsiedztwa. „Zjawili się jako intelektualiści w intelektualnej czeluści — wspomina Isaac Arnold Jr, dyrektor Museum of Fine Arts w Houston. — Uważano ich nie tylko za radykałów, lecz również za odmieńców. Mieli obcy akcent oraz poglądy polityczne, które mieszkańcom Teksasu wydawały się skrajnie liberalne”. Johnson — spadkobierca idei Glasarchitektur z lat dwudziestych, pozostający pod wpływem Farnsworth House Miesa — w 1949 roku w New Canaan w stanie Connecticut wybudował dla siebie legendarny Glass House ze szkła i stali. Kilka lat później w 1954 roku de Menilowie powierzyli mu stworzenie planu generalnego dla Uniwersytetu St. Thomas, finansowanej przez nich uczelni, wzniesionej w 1947 w Montrose, dzielnicy willowej nazywanej heart of Houston. I stało się tak, że architekt „zaadoptowany” przez rodzinę de Menil — i przez Menil Foundation (utworzoną właśnie w 1954) — zaprojektował rozbudowę kampusu tej katolickiej uczelni, dodając Strake Hall, Academic Mall, Jones Hall, a przede wszystkim ponowoczesną Chapel of St. Basil. W końcu z racji sporu z bazylianami de Menilowie skierowali swoje fundusze i troskę na Uniwersytet Rice i w 1970 roku zwrócili się do Louisa I. Kahna, by stworzył plan generalny, który jednak nie został zrealizowany. Uniwersytet Rice zachował pierwotne zabudowania z 1912 roku oraz swój jednolity neobizantyjski styl narzucony przez pierwszego rektora uczelni Edgara Odell Lovetta, ale dzięki de Menilom w 1969 wzbogacił się o znakomicie prosperujący Institute of the Arts oraz dynamiczne Media Centre (owoc fascynacji Dominique sztuką filmową), mekkę reżyserów, jak choćby Roberto Rossellini i Bernardo Bertolucci, oraz słynnych fotografów takich jak Henri Cartier‑Bresson. Nieskończona zresztą jest lista intelektualistów i artystów o światowej sławie, którzy bywali u de Menilów w Houston — od Le Corbusiera po Mailera, od Magritte’a po Warhola.

Tymczasem wiosną 1964 roku Dominique i Jean (który tymczasem przybrał imię John) de Menilowie udali się do nowojorskiej pracowni Marka Rothko, by zlecić mu cykl paneli przeznaczonych do sanktuarium, które na ich zlecenie Philip Johnson budował na obszarze Uniwersytetu St. Thomas. Malarz przyjął propozycję, ale opinie dotyczące wyglądu i oświetlenia budynku poróżniły go z architektem na tyle, że w 1967 roku Johnsona musieli zastąpić Howard Barnstone i Eugene Aubry. De Menilowie zapewnili Markowi Rothko wolną rękę nie tylko w kwestii malowideł, ale także co do ostatecznego kształtu bezwyznaniowej kaplicy. Ukończono ją w 1971 — rok po samobójczej śmierci artysty. Narodziła się w ten sposób Rothko Chapel, wybudowana na planie ośmiokąta, pozbawiona okien, oświetlona światłem naturalnym, które wnikając od góry, odmienia wnętrze zależnie od pory dnia i pogody. W środku znajduje się czternaście dzieł o nieprzeniknionej, hermetycznej posępności. Gigantyczne prostokątne panele utrzymane w barwach ciemnego brązu i matowego fioletu rozpościerające się na czarnym tle otacza atmosfera mistycznego napięcia, niemej wzniosłości. Rothko Chapel, zainaugurowana 26 lutego 1971 roku przez Dominique („jedynie sztuka abstrakcyjna może nas zaprowadzić na próg boskości”, podkreślała w swojej przemowie), była ostatnim zrealizowanym projektem, który mógł podziwiać John de Menil. Wspaniałomyślny mecenas zmarł bowiem 1 czerwca 1973 roku, mając u swego boku żonę i pięcioro dzieci (w Nowym Świecie rodzina powiększyła się o Philippę i François).

Po śmierci Johna za sterami Menil Foundation kolejne dwadzieścia cztery lata spędziła Dominique, kreatywna dusza od zawsze będąca motorem inicjatyw artystycznych, architektonicznych i kolekcjonerskich rodziny. Zawsze też przywiązywała szczególną wagę do propagowania praw człowieka i wspierania idei obywatelskich. W 1969 roku chciała podarować miastu Houston Broken Obelisk wykonany przez Barnetta Newmana dla upamiętnienia zabójstwa Martina Luthera Kinga. Zawiedziona odmową władz miejskich postanowiła umieścić rzeźbę przed Rothko Chapel. W 1986 roku wraz z byłym prezydentem Jimmym Carterem powołała do życia Carter‑Menil Human Rights Foundation. Bez wątpienia u Dominique dawał o sobie znać temperament babki ze strony ojca, sufrażystki, feministki i aktywistki na rzecz praw człowieka Marguerite de Witt‑Schlumberger.

Projekt stworzenia muzeum, w którym mogliby wystawić niezliczone skarby ze swojej kolekcji, miał początek w ostatnim roku życia Johna. W 1972 roku de Menilowie zlecili Louisowi I. Kahnowi wybudowanie muzeum w Montrose, na terenie należącym do Menil Foundation. Kahn wykonał kilka wstępnych szkiców, ale projekt utknął w miejscu z powodu śmierci zleceniodawcy (w 1973) i architekta (w 1974). Na początku lat osiemdziesiątych Dominique postanowiła zwrócić się do Renza Piano. Od razu znaleźli wspólny język. „Jego przywiązanie do szczegółów współgrało z jej wizją — zauważa Stephen Fox. — Łączyły ich jasność umysłu i opanowanie”. Piano z kolei twierdził, że nigdy w życiu nie spotkał bardziej upartej kobiety. Budowę Menil Collection ukończono po sześciu latach. Pawilon sprawiał wrażenie niewielkiego, był za to rozbudowany wewnątrz, a swoją horyzontalną bryłą nawiązywał do okolicznych bungalowów. W środku — białe ściany i podłogi z ciemnego drewna. Chcąc wyjść naprzeciw oczekiwaniom zleceniodawczyni, która życzyła sobie, by muzeum było oświetlone światłem naturalnym, architekt zastosował trzysta zakrzywionych paneli z żelazobetonu mających chronić dzieła przed teksaskim słońcem. Po ukończeniu prac Piano stwierdził, że „ten budynek to portret Dominique de Menil”. Nowoczesna przestrzeń ekspozycyjna, elegancka, funkcjonalna, godna wyjątkowej kolekcji, porównywalna jedynie z Barnes Foundation czy J. Paul Getty Museum, wystawiającymi dzieła sztuki prymitywnej, surrealistów europejskich, artystów amerykańskich: Pollocka i Stilla, Rothko i Newmana, Motherwella i Twombly’ego. W 1992 roku Dominique zleciła Renzo Piano, by obok Menil Collection wzniósł pawilon, w którym miałaby się mieścić Cy Twombly Gallery: zainaugurowany w 1995 roku niewielki budynek zawiera dzieła z lat 1953–2004 składające się na bogatą retrospektywę artysty. Także ta budowla, przywodząca na myśl włoskie budownictwo, jest oświetlona wnikającym od góry światłem naturalnym. Również w 2004 — choć Dominique nie udało się już tego zobaczyć — ukończono remont rezydencji de Menilów w River Oaks, postawionej pół wieku wcześniej przez Philipa Johnsona.

Pośród ostatnich przedsięwzięć Dominique dwa robią na mnie szczególne wrażenie. Byzantine Fresco Chapel (zaprojektowana przez François de Menila), w której od 1997 do 2012 roku wystawiano jedyne zachowane freski bizantyjskie pochodzące z cerkwi pod wezwaniem św. Eufemiana w Lisi, miasteczku położonym w tureckiej części Cypru. Podzielone na trzydzieści osiem fragmentów freski przewieziono do Niemiec z zamiarem sprzedaży. Zaledwie dowiedziała się o tym Dominique, pospieszyła je „ratować”, powierzając synowi zadanie stworzenia sprzyjającej medytacji przestrzeni bez okien, oświetlonej tylko światłem naturalnym, w której — by przywołać słowa François de Menila — „nieskończoność jest ewokowana za pomocą gry jasności i mroku”. Ostatnim projektem zleconym przez Dominique — zdążyła obejrzeć tylko szkice, dwa dni przed śmiercią — były trzy stałe instalacje z rurek fluorescencyjnych autorstwa rzeźbiarza minimalisty Dana Flavina, umieszczone wewnątrz i na zewnątrz Richmond Hall, przestrzeni ekspozycyjnej urządzonej w dawnym sklepie spożywczym zakupionym przez Menil Foundation w 1985 roku. W 2003 roku w jednej z części Richmond Hall utworzono galerię, w której można podziwiać cztery poświęcone Tatlinowi monuments wykonane przez Flavina. Dominique Schlumberger-de Menil odeszła 31 grudnia 1997 roku. Miała 89 lat.

Dominique i John de Menilowie odmienili Houston. Wraz z ropą naftową trysnęło tu piękno. Dzisiejsze Houston to także Menilandia.

 

ROBERTO SALVADORI
tłum. Katarzyna Skórska

ROBERTO SALVADORI ur. 1943 we Florencji. Ogłosił tomy szkiców Poszukiwanie nowoczesności (słowo / obraz terytoria); Włoskie dzieciństwo; Mitologia nowoczesności; Pejzaże miasta; Sylwetki i portrety; Moda i nowoczesność, a ostatnio tom Piękno i bogactwo (Zeszyty Literackie, 2017). Członek zespołu redakcyjnego „ZL”. Ostatnio ukazał się jego szkic o Helen Frankenthaler na stronie internetowej włoskiego „MicroMega”.

KATARZYNA SKÓRSKA ur. 1980, adiunkt w Katedrze Italianistyki UW. Tłumaczka Calvina, Gaddy, Morsellego, Salvadoriego, Starnonego, Terzaniego. Laureatka Nagrody im. Leopolda Staffa za przekład Limbo Melanii G. Mazzucco.


Zobacz także
ROBERTO SALVADORI