JULIA JURYŚ o korespondencji Czapski – Hering

Baruch dayan ha-emet. Chwała sędziemu prawdy.

Dla uczczenia pamięci zmarłego właśnie w Izraelu wielkiego pisarza Amosa Oza, za zgodą redakcji Kontekstów, w których numerze  3/2018 ukazał się mój załączony tekst o korespondencji Józefa Czapskiego z Ludwikiem Heringiem, proszę o zamieszczenie go na stronie Zeszytów Literackich.

Julia Juryś

Przez kilkanaście lat pracy w „Kulturze” paryskiej widywałam Józefa Czapskiego codziennie. Nie wylewaliśmy serc przed sobą. Czytaliśmy w nich nie wylewając. Zdarzają się takie szczęśliwe spotkania. Raz jeden tylko, pnąc się za mną schodami do kuchni na obiad, Józio zadał mi pytanie, na które nie odpowiedziałabym nikomu. A jemu odpowiedziałam bez wahania, nie odwróciłam nawet głowy. I nadal nie wylewaliśmy przed sobą serc. Nigdy ani słowem nie wspomniał mi o Ludwiku Heringu.

Maszynopis ich oszołamiającej korespondencji przysłał mi w 2013 roku przyszły jej wydawca, Piotr Kłoczowski.

Z listu do Piotra Kłoczowskiego, 30 VI 2013:

Drogi Piotrze,

Pochłonęłam w zachwycie – prędzej niż przeczytałam – korespondencję Józia z Heringiem. Lektura pierwsza, powierzchowna, zachłyśnięta. Nie byłam w stanie ani się oderwać, ani wymusić na sobie powolnego rytmu.

Stoję teraz skonfudowana: przysłałeś mi arcydzieło i prosisz o recenzję. Recenzja brzmi: arcydzieło. Co więcej powiedzieć?

Pokrótce co tam widzę:

  • Dwa niezrównane autoportrety, Józia i Heringa
  • Dwa klucze do osobowości obu respondentów. Osobowość i talent pisarski Józia wyrastają ponad Ludwika, ale i jemu często nie brak skrzydeł
  • Portrety innych osób (Adolf Rudnicki, Miron Białoszewski, Ludmiła Murawska, Sandauer)
  • Mini-portrety wokół kluczowych figur: Hanna Nałkowska, Jean Colin, Jerzy Łubieński, Sokorski, etc. Czasem jest to kilka zdań, ale jakich zdań!
  • Portrety środowiskowe: Kultura, powojenna Polska i jej świat literacko-artystyczny, warunki mieszkaniowe i życiowe; teatr na Tarczyńskiej
  • Portret epoki : emigracja, PRL (dadzą/nie dadzą (paszport); dadzą/nie dadzą (mieszkanie, to znaczy pokój z kuchnią), wieczne dadzą/nie dadzą), mitręga i poniżenie po obu stronach
  • Powieść miłosną (miłość w czasach zarazy, bez happy endu Marqueza)
  • Essaye o malarstwie
  • Wyjątkowy klucz do malarstwa Czapskiego (stwierdzenie Józia, że wyrasta z podobnej gleby co poezja Białoszewskiego np.)
  • Mini-essaye o poezji, języku, metafizyce, religii
  • I, i, i…

Nieprzebrane bogactwo. Skarb. Moje zdanie: wydawać. Oczywiście. Bez cienia wątpliwości. In extenso.

O temperaturze tego wielkiego dzieła, o jego żarze, o szczerości zdecydowały i stanowią miłość i długo trwające uczucie symbiozy obu autorów. To miłość otwiera nam tę królewską drogę do Józia. Miłość i fakt, że obu korespondentom pióro potrafi zastąpić życie. Oderwani od siebie, rzuceni w obce światy – Józio na wojnę i emigrację, Hering pod aryjską stronę muru getta warszawskiego, potem w socjalistyczną Polskę – zdecydowani uczucie przechować i przenieść swój skarb aż po śmierć – obaj mają w ręku instrument po temu. Czy uczucie pozwoli się piórem przechować? Tak i nie. O tym też jest w listach mowa. Z tego punktu widzenia korespondencja ta stanowi powieść miłosną.

Czy ich instrument – słowo – ma podobną skalę talentu? Nie. Listy Heringa bledną przy listach Józia. Matowieją. Z czasem coraz bardziej. Czuć w nich szarość PRL-u i uparte unicestwianie samego siebie. Ostatnie partie są ledwie zrozumiałe. Hering jest osobowością autodestrukcyjną. Józio, przeciwnie, całe życie kształci siebie: pędzel, pióro, myśl.

O wielkości tego tekstu stanowi też to, czego w nim nie ma. Kilka słów zamiast traktatu. Skrót, wskazówka zaczerpnięta z literatury. Znaczna przewaga Józia jeśli chodzi o celność słowa. Jedyne, co wydaje się równe, przynajmniej w pierwszej dekadzie po rozstaniu w 39 roku, to temperatura uczucia.

Z mojego punktu widzenia NIE wydanie tej korespondencji byłoby zbrodnią przeciw kulturze. Polska niewielu miała ludzi miary Józia. Co tam niewielu! Ilu was? – Raz!

Waga tej korespondencji przerasta z każdego punktu widzenia wszystko, czego się spodziewałam.

*

Od tamtego czasu korespondencja Czapskiego z Ludwikiem Heringiem ukazała się. Ku mojemu osłupieniu nie zagrały surmy anielskie. Pokryło ją gęste milczenie. Niewielu siadło przy biesiadnym stole, który zastawili dla nas dwaj wielcy ludzie. Prawda, że wielkość onieśmiela, bezmiar obezwładnia. Ale jaka szkoda! Bo wielkość też pociesza, poi i uskrzydla.

O ile jest jeszcze komu fruwać – niech czyta! Adam Zagajewski w pięknym posłowiu mądrze obiecuje, że „kto uważnie przeczyta tę książkę, tę korespondencję, będzie odmieniony”.

JULIA JURYŚ