SZYMON ŻUCHOWSKI, Wiersze

Szymon Żuchowski, fot. Gniewomir Zajączkowski



prefacja do najświętszych rekwizytów

słońce księżycu blasku promienie i gwiazdy
 czemu tracicie światło zachowując nazwy?
serce łzo blizno rano krwi i żyły wyprute
 gdzie jest wasz oścień wasz skutek?
kwiecie naręcze różo wianku tuberozo
 które pierwsze z rośliny stało się pozą?
wojno chwało męczeństwo buncie rewolucjo
 które z was instytucją które prostytucją?
ogniu namiętności pocałunku tęsknoto
 czy jesteście po coś czy tylko po to?
cierpienia bóle męki westchnienia rozpacze
 czy któreś z was umie inaczej?
płaczu szlochu i skargo kwilenie lamenty
 gdzie jest muzyka wasza gdzie wentyl?
duchu i duszo miłości i śmierci
 czemu was tylko tyle a nie jeszcze więcej?
boże honorze ojczyzno aniele męko kaźni

 wy tak poważnie?


antyfona na puszczy: żłobki

czy żłobki to są takie małe
norki żłobione opuszczeniem?

skąd biorą się nazwiska sierot
co widzą świat zza krat litości?

czy zakonnice są bez serca
bo je oddały swemu bogu?

czy okno życia ma zasłony?
kto je zaciąga na dobranoc?



piąte ubogosławieństwo: miłosierni

niech mi wybaczą w końcu przewiny młodości
 niech się bez żalu w ich źródle wykąpię
bym choć długocierpieliw był mnogomiłościw

i niech mniej we mnie godzą me niegodziwości
 kiedy nareszcie jak trzeba postąpię
bym choć mnogopobłądziw był skąpożałościw

niech się na siebie złoszczą wszystkie moje złości
 aż w swą nienawiść do ostatku zwątpię
bym choć długopamiętliw był mnogolitościw

niechaj nie pokutują we mnie pokątności
 niech sam przed sobą odważnie wystąpię
bym choć niemnogosyciw był długoniepościw

i niech mnie nie przerosną bolączki starości
niech kiedy przyjdzie pora bez żalu ustąpię
bym choć krótkopotrwaliw był mnogoradościw

niech mi dopisze dobry poziom odporności
zmineralizowane tak jak trzeba kości
i krwinki jak należy w ilości i formie

bulgoty  modlitwy  melodie

niech mi pobłogosławią wszelkie me wnętrzności
 w których zstąpiłem i w których dostąpię
bym choć długocierpieliw był mnogomiłościw


antyfona na puszczy: wąż

czy wąż co zjada własny ogon
wypluwa pustkę i czeluści?

czy jego jad jest antidotum
na ukąszenia zdrową raną?

czy skoro diabeł tkwi w szczegółach
to całkiem nie ma go w ogóle?

jak wobec tego jest możliwe
że pełno go w uogólnieniach?



panichida dla najświętszych rekwizytów

gwiazdy promienie blasku księżycu i słońce
 czemu czepiacie się w błędne kółko i bez końca?
żyło wypruta rano krwi łzo blizno serce
 czemu wciąż tylko kto da was więcej i więcej?
tuberozo i wianku różo naręcze i kwiecie
 czemu tak dobrze a tak źle się z was plecie?
rewolucjo męczeństwo buncie chwało wojno
 skoro was wolno znaczy że już wszystko wolno?
tęsknoto pocałunku namiętności ogniu
 kto was tak na papierze zmiętosił i pogniótł?
rozpacze i westchnienia męki bóle cierpienia
 czy któreś z was się zmienia i czy kogoś zmienia?
lamencie i kwilenie skargo szlochy płacze
 które z was znaczy?
śmierci i miłości i duszo tchu i duchu
 dlaczego zamiast tętnić zległyście bez ruchu?
kaźni męko aniele ojczyzno honorze o boże

 ostrożniej proszę

SZYMON ŻUCHOWSKI

SZYMON ŻUCHOWSKI ur. 1983. Poeta, tłumacz, krytyk klasycznomuzyczny. Stały współpracownik działu „Słysząc”, redaktor rubryki poetyckiej „Wierszoptykon” w „Kulturze Liberalnej” i redaktor prowadzący anglojęzycznego czasopisma naukowego „Polish Libraries” (Biblioteka Narodowa). Tłumaczy m. in. literaturę angielską, francuską, hiszpańską, niemiecką i włoską. Wydał trzy tomy poetyckie: Ars amandi, vita brevis (Zeszyty Literackie, 2014), Podział odcinka (Zeszyty Literackie, 2016; finał Nagrody Poetyckiej Orfeusz) oraz Litanie czarnodziurskie (WBPiCAK, 2019).