LESZEK KOŁAKOWSKI (1927–2009)

Dawnymi czasy filozofowie uważali, że cnota i rozum chodzą w parze. Te czasy wprawdzie są odległe, ale i dzisiaj możemy się przekonać, że rozum więdnie bez wsparcia cnoty istotnej, cnoty odwagi, i chodzi tu rzecz jasna nie o odwagę militarną, ale cywilną. Leszek Kołakowski wyróżniał się spośród wszystkich ludzi, których znałem, bez wyjątku, absolutem odwagi cywilnej. Chciał bez względu na konsekwencje i musiał, czuł taki przymus wewnętrzny, mówić głośno to, co wielu z nas myślało po cichu. A myśl niewypowiedziana głośno potyka się po drodze i nie może się rozwijać. On siłą rzeczy został naszym duchowym i intelektualnym przewodnikiem. To nie znaczy, że był bezbłędny. Błądził razem z nami, razem z pokoleniami powojennej polskiej inteligencji, a w każdym razie ze znaczną częścią tych pokoleń, ale wychodził z błędu o krok przed innymi, właśnie dzięki cnocie odwagi. Został przewodnikiem duchowym, autorytetem moralnym. Myślę, że z tego też powodu to właśnie on, a nie kto inny napisał książkę będącą rozrachunkiem z marksizmem, rozrachunkiem bez egzorcyzmowania własnej przeszłości, stanowiącym próbę zrozumienia tego zjawiska, tego nurtu myśli europejskiej, zarówno w jego początkowej wielkości, jak i w tym, co było w nim od początku trucizną. Trucizną, która najpierw zabiła tę wielkość, potem zabiła i samą doktrynę, a po drodze zabiła mnóstwo ludzi, w tym wielu jej wyznawców. Gdy w Polsce Ludowej prowadził nas na drogę rozstania z tą doktryną, siłą rzeczy znajdował się w sporze z rozmaitymi władzami politycznymi i wtedy któryś z dostojników partyjnych nazwał go politycznym chuliganem. Wydaje mi się, że ten epitet Leszek Kołakowski sobie cenił jako pierwsze bardzo wysokie odznaczenie, zanim otrzymał, już w wolnej Polsce, Order Orła Białego.

W tym, co nam pozostawił, w tym darze odwagi nieodzownym do myślenia, zawiera się coś, co powinniśmy podjąć, nawet nie ze względu na niego, powinniśmy to podjąć dla siebie. Dlatego że każda epoka ma swoje frazesy, ma swoje konformizmy i trzeba umieć stawić im opór. Trzeba przechować dla siebie i naszych następców ten życiodajny impuls odwagi, czy też chuligaństwa, bez którego myśl obumiera, bez którego zmarlibyśmy bezowocnie, a trzeba, żebyśmy żyli owocnie, żeby Polska nie zginęła.

KAROL MODZELEWSKI

KAROL MODZELEWSKI ur. 1937, zm. 2019. Mediewista, działacz opozycji demokratycznej, kawaler Orderu Orła Białego. Za tom wspomnień Zajeździmy kobyłę historii. Wyznania poobijanego jeźdźca (Iskry) otrzymał Nagrodę Literacką „Nike”, 2014.


* Mowa Karola Modzelewskiego wygłoszona podczas uroczystości pogrzebowych na Cmentarzu Powązkowskim w 2009 roku.

LESZKOWI KOŁAKOWSKIEMU poświęciliśmy nr 107 „Zeszytów Literackich”, również wydaliśmy poza serią numer specjalny 1/2012 Mądrość prawdziwa.
Pisał w „ZL” 2, 7, 15, 19, 23, 37, 48, 75, 80, 81, 88, 90, 101, 111, 120, 129.