ROBERT ALTER, Amichaj nieprzekładalny*

Jehuda Amichaj jest, jak zauważono nie bez racji, najszerzej tłumaczonym poetą hebrajskim po królu Dawidzie. Jego recepcja w krajach języka angielskiego to sukces wyjątkowo spektakularny. Wiele tomów jego poezji ukazało się w kompetentnych przekładach i doczekało licznych omówień w prasie; jego wieczory autorskie przyciągają tłumy w całych Stanach Zjednoczonych; kilkoro wybitnych amerykańskich poetów przyznało się nawet do wpływu, jaki lektura jego wierszy wywarła na ich własną twórczość. Jak było do przewidzenia, popularność Amichaja za granicą spowodowała ostrą reakcję krytyczną w Izraelu; pewien wyjątkowo przepełniony żółcią krytyk posunął się nawet do stwierdzenia, że pod względem stylistycznym jest to poezja mierna i dlatego nic nie traci w przekładzie. W rzeczywistości jednak niesłabnąca popularność Amichaja w Izraelu potwierdza, że nie jest on poetą wyłącznie na eksport; zaś niezależnie od tego, jak ta poezja urzeka swoją żywotnością w przekładzie, skrywa również takie zasoby karkołomnej inwencji zakorzenionej w hebrajszczyźnie, w przypadku których pokonanie bariery przekładu jest niemożliwe.

Powodzenie swojej twórczości w językach obcych zawdzięcza Amichaj przede wszystkim dwóm powodom. Po pierwsze, należy do tych modernistów, którzy łączą świeżość wyobraźni ze zrozumiałością języka — bliżej mu zatem, powiedzmy, do Roberta Frosta niż do tak „trudnych” poetów, jak T. S. Eliot czy Ezra Pound. Po drugie, z niezwykle dobrym skutkiem posługuje się idiomem potocznym, który zrewolucjonizował hebrajską poezję w latach pięćdziesiątych, kiedy Amichaj zaczął publikować swoje utwory — a zarówno w angielskim, jak i w innych językach zachodnich istnieją bliskie odpowiedniki tego właśnie idiomu. Jednak potoczny styl poezji Amichaja został cokolwiek wyolbrzymiony przez krytykę; co nieuniknione, przejaskrawiają go także tłumacze. Na początku swojej drogi poetyckiej Amichaj pozostawał wprawdzie pod wpływem W. H. Audena, lecz także i Dylana Thomasa, którego poezja obfituje w porozrywane stałe związki wyrazowe, gry słów, aluzje, ekstrawagancję i inwencję w obrazowaniu oraz we wszechobecną językową swawolę. Tak ambitny program poetycki można wcielić w życie tylko pod warunkiem, że czerpie się z zasobów języka, w którym się pracuje — co w przypadku Amichaja nie ogranicza się do układów brzmieniowych i frazeologicznych oraz konotacji hebrajskich słów, lecz obejmuje również historię literatury liczącą trzy tysiące lat.

Bodaj najsubtelniejszym przejawem swoiście hebrajskiego charakteru stylu Amichaja są częste zmiany rejestrów językowych. W przekładzie są one zazwyczaj niewidoczne, ponieważ w angielszczyźnie zróżnicowanie rejestrów przebiega wzdłuż innych linii podziału — różnice odzwierciedlają raczej hierarchię społeczną, a nie historyczną stratyfikację języka. I tak na przykład jeden z nowszych wierszy Amichaja, przełożony na angielski jako Fourth Resurrection [Czwarte zmartwychwstanie], który w obrazie starych foteli porzuconych na podwórzu za budynkiem, w którym mieściło się kino, przedstawia ulotność ludzkiego życia, wywiera na czytelniku wrażenie — przynajmniej w przekładzie — całkowitej potoczności języka i scenerii. Gdy jednak poeta pyta: „gdzie są czyny i gdzie są słowa, które niegdyś były na ekranie”, z trzech hebrajskich słów znaczących „gdzie”, nie wybiera używanego na co dzień ejfo ani rzadziej współcześnie spotykanego hejchan (które pojawia się dalej w tym samym wierszu), lecz archaiczne ej. Każdy hebrajski czytelnik pozna, że to słowo należy do poetyckiej warstwy języka biblijnego, a tym samym natychmiast wyczuje zmianę stylu na wysoki. W połączeniu z kilkoma innymi wskazówkami odczyta aluzję do słynnego, opartego na motywie ubi sunt, wiersza Szmuela Hanagida, podziwianego przez Amichaja wielkiego poety średniowiecza.

Jak można się domyślać, czerpanie z zasobów stylistycznych języka ojczystego często wiąże się u Amichaja z wrażliwością na brzmienie hebrajskich słów i z dowodzącymi olbrzymiej lingwistycznej wynalazczości kalamburami, to żartobliwymi, to znów śmiertelnie poważnymi, a często i żartobliwymi, i poważnymi jednocześnie. Jednak największą nieprzekładalnością odznaczają się niezwykle aluzyjne znaczenia, jakie poeta nadaje gęstym, zanurzonym w tradycji hebrajskim wyrażeniom i tekstom. W liryku miłosnym In the Middle of This Century [W środku tego wieku] mówi o the linsey-woolsey of our being together („naszym lniano-wełnianym byciu razem”). Dosłowne tłumaczenie określenia sza’atnez brzmi nonsensownie, lecz czytelnik hebrajski rozpozna w nim zabronione w Biblii łączenie lnu z wełną i odczuje moc tego pięknego w swej zwięzłości obrazu niemożliwości ustanowienia związku obcych elementów, stanowiącego tabu. Gdy zaś pod koniec wiersza At a Right Angle [Pod właściwym kątem] Amichaj pisze, że „Bóg gotuje koźlę w bólu jego matki”, czytelnik angielski może odczytać aluzję do znanego z Biblii przykazania („Nie będziesz gotował koźlęcia w mleku matki jego”), jednak intertekstualna chemia znacznie silniej działa w hebrajszczyźnie, ze względu na podobieństwo brzmieniowe rzeczowników ke’ew (ból) i chalaw (mleko).

Niektóre wytwory językowej wynalazczości Amichaja całkowicie opierają się tłumaczeniu. W wierszu pod tytułem Pożegnanie, który jest jednym z największych osiągnięć jego inwencji twórczej, zasmucony rozstaniem kochanek mówi: „Że wszystko stało się przez nasze słowo, to wszystko, co jest teraz piaskiem”. Hebrajskie szechakol, „że wszystko”, to nazwa modlitwy odmawianej przed wypiciem napoju, w której składa się dziękczynienie Bogu obdarzającemu człowieka wszystkim, co mu potrzebne, za to, „że wszystko stało się przez Jego słowo”. W tym kontekście w hebrajskim chol, oznaczającym piasek, pobrzmiewa również echo jego homonimu oznaczającego profanację, a wielość znaczeń, jakie zawierają się w tych kilku hebrajskich słowach, może przyprawić o zawrót głowy.

Podkreślając wyraźnie hebrajską, niedostępną w innych językach stronę twórczości Amichaja, chciałem rzucić snop światła na drugą połowę wyrażanej co rusz półprawdy o jego przystępnym, potocznym stylu. Mimo iż, jak stwierdził w często cytowanych słowach Robert Frost, poezją jest to, co ginie w przekładzie, przynajmniej u Amichaja bardzo wiele w przekładzie udaje się zachować, a czytelnicy na całym świecie słusznie z wdzięcznością przyjmują to, co z powodzeniem oddane zostało w ich ojczystych językach. Warto jednak pamiętać, że Amichaj to nie Auden czy William Carlos Williams piszący od lewej do prawej — to poeta używający swojego języka i swojej tradycji literackiej jak nastrojonego z wyczuciem instrumentu, który dla czytelników hebrajskich wydaje tony niesłyszalne dla wszystkich innych.

ROBERT ALTER
tłum. Agnieszka Pokojska

ROBERT ALTER ur. 1935. Profesor University of California, Berkeley. Biblista, tłumacz z hebrajskiego. Współpracownik „The New Yorker” i „The Washington Post”.

AGNIESZKA POKOJSKA ur. 1975. Tłumaczka literatury anglojęzycznej, m.in. Zadie Smith, Rachel Cusk, Alice Munro, a ostatnio eseje W. H. Audena Szekspirowskie miasto (słowo obraz / terytoria). W jej opracowaniu ukazało się dwujęzyczne wydanie poematów W. H. Audena w przekładzie Stanisława Barańczaka Tym czasom. Dwa poematy.


* „Modern Hebrew Literature” 1994 nr 13.


Zobacz także