TED HUGHES, Jehuda Amichaj*

Ted Hughes. Domena publiczna


I. Jego inność postrzegam na trzech poziomach. Po pierwsze, istnieje coś takiego, jak „wspólna” inność pokolenia poetów, do którego należał. Na początku lat sześćdziesiątych nagle zaczęliśmy w Anglii dostrzegać nowe tłumaczenia poezji z Europy Środkowej i Wschodniej, tworzonej przez autorów, którzy dorośli podczas II wojny światowej. Ta poezja wydała nam się tak świeża, tak prawdziwa i obudziła w nas taki entuzjazm, że wraz z Danielem Weissbortem założyliśmy pismo, żeby udostępnić ją czytelnikowi angielskiemu. W pierwszym numerze znalazły się wiersze m.in. Zbigniewa Herberta, Miroslava Holuba, Vasco Popy i Jehudy Amichaja.
Pismo „Modern Poetry in Translation” wciąż się ukazuje, lecz po blisko trzydziestu latach widać, że pomniki, które najlepiej wytrzymały próbę czasu, znalazły się w tamtym pierwszym numerze. Dziś wydaje się jasne, że ci poeci należeli do ostatniego „wielkiego” pokolenia poetów. A spośród kilku największych nazwisk te cztery — Herbert, Holub, Popa i Amichaj — z czasem wysunęły się na pierwszy plan.
Oni wyraźnie różnili się od wszystkich, którzy byli przed nimi i wszystkich, którzy przyszli później — wynikało to z ich bezpośredniego doświadczenia kataklizmu wojny i reakcji na nią. Każdy z nich stworzył poetycki język metafory — język obrazu — który z ogromną klarownością i siłą oddziałuje poza powierzchnią słów. Ten język obrazu nadzwyczaj łatwo poddaje się przekładowi. Trudno sobie wyobrazić, by wiersze Jehudy były lepsze po hebrajsku niż są po angielsku. A podobno równie gładko dają się tłumaczyć na chiński. Tych czterech poetów łączyło jednak coś jeszcze istotniejszego: każdy z nich zabierał głos w imieniu całego narodu w najbardziej anormalnym momencie jego historii.
W tym świetle jasno rysuje się drugi aspekt inności Amichaja. Stała za nim duchowa i historyczna przeszłość Żydów ze współczesnego Izraela. Za sprawą jednego jedynego jej elementu — Biblii — już przynależy do zupełnie innej kategorii niż pozostali. Ustawia ona wyobraźnię poety w zupełnie odmiennym porządku mitycznym i historycznym — innym, a zarazem bardziej uniwersalnym, podzielanym w jakiejś mierze przez wszystkie narody uznające Biblię za Pismo Święte. Nie miałoby to jednak aż tak wielkiego znaczenia, gdyby nie to, że bogata, otwarta, świecka wyobraźnia Amichaja przejęła olbrzymią wewnętrzną przestrzeń sceniczną, rekwizyty i dramat świętej historii Żydów po to, by snuć przypowieści o współczesnym wielokulturowym świecie i chwili obecnej.
Do trzeciej kategorii należy gra metafor i ton głosu — muzyka, która towarzyszy grze. Dzięki nim po książki Amichaja sięgam częściej niż po inne, najczęściej zabieram je w podróż, najczęściej do nich wracam, zwłaszcza wtedy, gdy napisanie czegoś naturalnego, prawdziwego i satysfakcjonującego wydaje mi się niemożliwe. Jego poezja daje mi moje własne życie — jakoś je rozszerza, obdarowuje mnie nim na nowo, pozwala w każdej chwili odkrywać wszelkie bogactwa i pomaga wyswobadzać się z umysłowych więzień. Kiedy właśnie czegoś takiego mi trzeba, sięgam po tomik Jehudy.

II. Czytając jeszcze raz wszystkie dostępne po angielsku tomy Jehudy Amichaja, ponad siedemdziesięcioletniego obecnie izraelskiego poety, dla potrzeb dużego wyboru jego poezji (którą współredaguje Daniel Weissbort) — tłumaczone przez wielu tłumaczy, to znaczy nie skrępowane jedną tylko wrażliwością — jestem przekonany bardziej niż kiedykolwiek, że Amichaj przynależy do największych głosów poetyckich ostatniego stulecia, do tych, którzy mają najistotniejsze rzeczy do powiedzenia i najtrwalej zapiszą się w historii. To głos czuły, żywy i ludzki, mądry, pełen humoru, wierny, kochający, wewnętrznie wolny i twórczy, tak samo swobodny w każdym miejscu na ziemi i w każdym ludzkim położeniu. Ponadto wiersze Amichaja zazwyczaj właściwie nie ponoszą szwanku w tłumaczeniu. To prawdziwy skarb.

TED HUGHES
tłum. Agnieszka Pokojska

TED HUGHES ur. 1930, zm. 1998. Poeta.

AGNIESZKA POKOJSKA ur. 1975. Tłumaczka literatury anglojęzycznej, m.in. Zadie Smith, Rachel Cusk, Alice Munro, a ostatnio eseje W. H. Audena Szekspirowskie miasto (słowo obraz / terytoria). W jej opracowaniu ukazało się dwujęzyczne wydanie poematów W. H. Audena w przekładzie Stanisława Barańczaka Tym czasom. Dwa poematy.


Zobacz także